Skip to content

Miejsce na spacer – Jezioro Pławniowice

Zapraszam dziś na spacer w inne miejsce, mianowicie nad zalew w Pławniowicach.

Pławniowice to miejscowość w powiecie gliwickim, znana głównie z pałacu Ballestremów. Nieopodal pałacu znajduje się inny cud, tym razem natury: Jezioro Pławniowickie. Wystarczy przejść przez rzekę i udać się wolnym spacerem ulicą Nad Zalewem, jak sama nazwa mówi, nad zalew.

Czytaj dalej…

Miejsce na spacer – zamek Wołek

Kolejne miejsce na mapie wymarzonych spacerów znajduje się  nieopodal Bujakowa, w Kobiernicach. Teren ten co prawda nie należy historycznie do Śląska, obecnie miejscowość leży w granicach województwa śląskiego, więc pozwalam sobie ją wykorzystać.

W Kobiernicach, wśród jeszcze kilku przyjemnych miejsc poleciłabym wzniesienie zwane Kopcem (a często potocznie Górą Wołek od nazwy zamku).

Kopiec to niskie wzniesienie, na szczycie którego zachowały się właśnie resztki ruin zamku Wołek. O samym obiekcie można poczytać na przykład tutaj. To o tyle ciekawe miejsce, że ruin zamku nie spotyka się jednak na co dzień w leśnym gąszczu na górze. A tutaj tak. Na moją wyobraźnię szczególnie oddziaływała zawsze historia o tym, że na zamku mieszkała rozbójniczka Katarzynie Włodkowej, która – jak to rozbójnicy – miała napadać na podróżnych. Informacje o tej intrygującej postaci znajdziecie w linkach pod wpisem, zapraszam do lektury, warto!

Czytaj dalej…

Miejsce na spacer – Bujakowski Groń

Wiele osób wybiera się w ostatnich dniach na spacery w najbliższe rejony Bielska-Białej. To dobrze, polecam, bo to piękne miasto, jedno z moich najulubieńszych na świecie. Lecz przyznacie, że Szyndzielnia na wiosnę nie jest najbardziej odludnym miejscem?
A są inne, tak blisko, gdzie nie spotkacie nikogo. Albo prawie nikogo. Bo nikt o nich nie wie. Oprócz was, od teraz.Na rubieżach województwa śląskiego leży wieś Bujaków. Między Kozami a Kobiernicami, jeżeli komuś coś to mówi. W każdym razie jadąc z Bielska-Białej (ulicą Krakowską, a później Bielską; niech Was nie zmylą nazwy – to jedna i ta sama ulica, jedziecie cały czas prosto) musicie minąć Kozy i jesteście. To kilkanaście kilometrów. Jeżeli nie będzie korków, pojedziecie naprawdę chwilkę. Tam wznosi się Bujakowski Groń, zwany lokalnie Bujokowskim Groniem.

Czytaj dalej…

Miejsce na spacer – Kalwaria Panewnicka

Wiosna, niedługo majówka, wiadomo. Każdy chce się na chwilę wyrwać z korpo, albo nawet ze swojego wiejskiego siedliska (zależy co kto lubi) i pojechać lub pójść gdzieś. Lecz gdzie? W najbliższych dniach podsunę kilka pomysłów, między innymi na miejsca, w których można spokojnie pospacerować i sie wyciszyć. Dziś zaczynamy od miejsca szczególnie bliskiego katowiczanom, szczególnie tym mieszkającym na Ligocie i w Panewnikach.

Opowiem Ci, jak w ciągu kilku sekund przenieść się z jednej z najbardziej ruchliwych katowickich ulic do oazy zieleni i spokoju. Czytaj dalej…

Bohater drugiego powstania śląskiego. Ale zginął w pierwszym…

Cmentarz w katowickich Murckach, przy ul. Goetla to znane już Czytelnikom z ostatniego postu miejsce pochówku Augustyna Halotty. Niegdyś znajdował się tutaj m. in grób jeńców wojennych, lecz wszystko wskazuje na to, że zmiotły go wichry historii.
Nieopodal nagrobka naszego aktora i autora znajdują się dwa groby powstańców śląskich: Jana Kołodzieja i Karola Białka.
Obaj zginęli w 1919 roku, a zatem w pierwszym powstaniu śląskim. Natomiast na grobach obu konsekwentnie umieszczony jest napis „Bohater II powstania śląskiego”.

Czytaj dalej…

Augustyn Halotta. Śmierć w szuflodzie z betonu

Zapewne większość z Was kojarzy film „Paciorki jednego różańca” Kazimierza Kutza. Akcja rozgrywa się na osiedlu Giszowiec w latach 70., gdy dawna osada górnicza, miasto ogród, była zrównywana z ziemią, aby na ziemi tej następnie postawić wielopiętrowe bloki. Wtedy – symbol nowoczesności – ach, ta bieżąca woda w kranie. Dzieło Kazimierza Kutza przyczyniło się do ocalenia części tego unikatowego osiedla, które dziś raz po raz odwiedzają turyści.

Film to o tyle oryginalny, że główne role w nim – górnika Habryki i jego żony – zagrali kompletni amatorzy. Nie mogli tego zrobić lepiej, kto widział, ten musi to przyznać. Rolę Habryki zagrał Augustyn Feliks Halotta.

Nasz aktor-amator miał także inne pasje, napisał między innymi książkę „Śląskie bery, bojki i opowiastki z dawnych lat”. Znajdziemy ją w wielu śląskich domach. I nie tylko zresztą śląskich, bo była i w moim. W książce tej zamieścił między innymi legendę o tym, jak świnie znalazły węgiel na Murckach.

Na cmentarzu przy ul. Goetla znajduje się jego grób tego nietuzinkowego człowieka. Nieco przekrzywiony nagrobek, wspólny z żoną Salomeą. Czytaj dalej…

One umierają. Warto je ratować

Mowa o tradycjach. Już słyszę te głosy oburzenia: „Co za bzdura! Jak to? To skąd te tłumy w kościołach na święceniu koszyczków? Przez targ nie da się przejść, bo zewsząd atakują jajka i bazie.”

Naprawdę? To powiedz, kiedy ostatnio wysłałeś komuś papierową kartkę?

Albo co ważniejsze – jeżeli obchodzisz Wielkanoc, kiedy ostatnio byłeś na rezurekcji? Czytaj dalej…