Przeskocz do treści

Książki, moja miłość. Jak się ich pozbyć

18 marca 2018

OFF TOPIC

Ten tekst jest spontaniczny, nie do końca na temat. Choć w zasadzie nie całkiem też nie na temat… Dotyczy bardziej wiosennych porządków. Zresztą nie tylko wiosennych. Zimowych, jesiennych, letnich, całorocznych…
Książki. Jak sądzę, znajdzie się wśród moich Czytelników parę osób, które kochają je miłością odwieczną. I nic nie mogą na to poradzić.
Uwielbiam książki. Był czas, kiedy w swoim pokoju miałam je dosłownie wszędzie, może z wyjątkiem łóżka. Choć i z tym było różnie… Teraz trzymam je zasadniczo w dwóch miejscach, przede wszystkim na jednym sporym regale na nie przeznaczonym. Staram się ich w miarę możliwości nie kupować, lecz raczej wypożyczać. Wydaje mi się, że obecnie kupuję książki dla siebie naprawdę rzadko, ale mam wrażenie, że cały czas samoistnie się mnożą. Cały czas oddaję je bibliotekom, raz po raz dam jakąś komuś znajomemu, a tymczasem mam ich chyba cały czas więcej, a nie mniej. Jest jednak dobra wiadomomość! Otóż mam nieodparte wrażenie, że Śląsk to idealne miejsce, żeby się książek pozbyć. Przynajmniej niektórych. Jak ja to działa?

Wpierw zaczynamy oczywiście od selekcji: co jest nam potrzebne, a co nie. Robimy kupkę z książkami, które chcemy przekazać w świat. I najlepiej położyć ją w miejscu, w którym bedziemy ją widzieć. Żeby zająć się nią od razu, a nie za kolejne kilka lat. Nastepnie przechodzę przez kilka kroków: kosz (prawie nigdy) – biblioteka – znajomi/kiermasz – zostawienie do wzięcia.

  1. KOSZ – jestem wielką przeciwniczką wyrzucania książek, i prawie nigdy tego nie robię. Czasem jednak trafię w swoim domu na jakieś kuriozum, które na przykład było dołączone do babskiego czasopisma, które kupiłam kiedyś żeby się „odmóżdżyć”, albo coś… Jeżeli masz w domu książki w rodzaju „Kurs zginania łyżeczek myślami” albo „Jak poprawić swoje życie seksualne za pomocą horoskopów i astrologii”, to jedyne słuszne miejsce, w jakim powinny się znaleźć, to kubeł na papier.
    Jeżeli mimo wszystko takich śmieci byłoby ci żal, pomyśl, że może po recyclingu zostanie z nich wyprodukowane coś mądrego lub przydatnego. Na przykład ciekawe książki. Albo kartony, zeszyty, inne przedmioty.
  2. BIBLIOTEKA – w pierwszej kolejności chcę oddać książki bibliotekom, jeżeli tylko chcą je przyjąć. Obowiązuje tutaj jedna ważna zasada: nigdy nie zanoś książek do biblioteki tak po prostu. Zawsze należy wpierw wysłać mail do działu który zajmuje się darami / gromadzeniem zbiorów, z lista książek które mamy do oddania. Biblioteka odpisze czy, i ewentualnie które książki chce włączyć do zbiorów. Dopiero wtedy, po ustaleniu tytułów, zanosimy je do bilbioteki.
    Ja przeważnie wysyłam maila wpierw do Biblioteki Śląskiej. To biblioteka publiczno-naukowa, która ma ogólny profil gromadzenia. To znaczy, że gromadzi książki na różne tematy, a zakres tematyczny jest ogromny. Poza tym jest to jedna z kilkunastu bibliotek w Polsce, które są uprawnione do tzw. egzemplarza obowiązkowego, lecz z moich wyszukiwań wynika, że nie zawsze ten egzeplarz otrzymują, bo nie wszyscy wydawcy się tym przejmują. Niektóry wysyłają tylko Bibliotece Narodowej, bo ta go dość mocno egzekwuje. A warto byłoby, żeby miały komplet, więc można je wspomóc samemu.Biblioteka Śląska gromadzi też płyty. Więc z płytami, kórych już nie słucham i prawdopodobnie nigdy nie będę, robię to samo – wysyłam listę do biblioteki. Biblioteka przeważnie chce przynajmniej część z tego, co mam do zaproponowania, i przy najbliższej możliwej okazji jej to dostarczam. Kontakt ws darów znajduje się tutaj.W każdym większym mieście jest jakaś spora biblioteka, do kórej można napisać z dużym prawdopodobieństwem otrzymania odpowiedzi pozytywnej. Można też napisać do mniejszych bibliotek publicznych, te jednak często mają węższy profil gromadzenia i przyjmuja przede wszystkim to, co jest aktualnie poczytne.
  3. ZNAJOMI – kiedy trzymasz w ręce książkę, której nie potrzebujesz, pomyśl o swoich znajomych bądź rodzinie. Może komyś by się spodobała? Może masz kilka przewodników albo książek podróżniczych, a ktoś jest zapalonym podróżnikiem? Może znasz jakiegoś studenta historii, który przyjmie wszystko, cokolwiek jest z nią związane? Albo znalazłeś książkę po hiszpansku, i nie masz w ogóle pojęcia skąd się wzięła ani co ona u ciebie robi. Bo się nie uczysz hiszpańskiego, i nie zamierzasz. Przescrolluj w myślach swoich znajomych. Może ktoś uczy się hiszpańskiego. I właśnie niedługo wyjeżdża do Hiszpanii albo Ameryki Łacińskiej. I może by coś poczytał w oryginale. Daj mu, niech się cieszy.
    Ze znajomymi zrób najlepiej tak samo jak z biblioteką – zapytaj, czy chcą.
    Napisz wiadomość: „Cześć, podczas sprzątania domowej biblioteczki znalazłem/am książkę „JKLMN”. Poszukuję chętnego, który się nią zaopiekuje. Czy może jesteś zainteresowany/a?
    Pozdrawiam,
    Imię i Nazwisko”
  4. KIERMASZ – w Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej bardzo często odbywa się kiermasz na rzecz fundacji zajmujących się opieką nad zwierzętami, schronisk dla zwierząt. W holu głównym, na parterze. Na stolikach wystawione są książki. Za wolne datki można je nabyć, a fundusze zebrane w ten sposób przekazywane są na rzecz pomocy zwierzętom. Można na ten cel książki tam przekazywać. Stoi na nie kosz obok stoiska, albo można je dać osobom w Wypożyczalni i powiedzieć, że to na kiermasz.
    Poza tym są na pewno jeszcze inne kiermasze, o których nie wiem. Jeżeli jakieś znacie, to proszę o informację w komentarzach.
  5. ZOSTAWIENIE DO WZIĘCIA – książki można zostawić w różnych miejscach, na przykład w pokoju socjalnym w pracy, z karteczką że można sobie zabrać, a po przeczytaniu najlepiej przekazać dalej.
  6. KOŚCIÓŁ Właściwie to powinno być 5 b. W bazylice w Panewnikach, na dwóch ławkach przy wejściu głównym do bazyliki, można często znaleźć gazety i czasopisma o tematyce religijnej. Ludzie przynoszą je tam, gdy przeczytają. Bardzo mądre rozwiązanie! Po co wyrzucać, skoro ktoś jeszcze chętnie przeczyta? Często z tego korzystam. Po przeczytaniu przeważnie odnoszę z powrotem. Po pierwsze, żeby nie zalegały, po drugie, żeby inni też mogli skorzystać.
  7. FILIA NR 18 MIEJSKIEJ BIBLIOTEKI PUBLICZNEJ W KATOWICACACH – to filia na ul. Studenckiej 16, z tyłu akademika nr 5. Przyjmuje ona czasopisma, ale nie tak normalnie do zbiorów, tylko po to, aby móc je wypożyczać. To coś, z czym nie spotkałam się w żadnej innej bibliotece. Normalnie czasopisma są prenumerowane i udostępniane na miejscu. Do tej filii można przynosić przeczytane czasopisma, kótrych się już nie potrzebuje. Są one potem wyłożone na stoliku zaraz obok wejścia, i można je sobie pożyczyć. Wypożyczenie zapisywane jest ołówkiem na kartce włożonej potem do kartoteki czytelnika, i po oddaniu bibliotekarz je wygumuje.
    Miła opcja chociażby właśnie na czas studiów, kiedy każda złotówka jest cenna. Zamiast na czasopisma, można pieniądze oszczędzone wydać na przykład na jedzenie.
    Nie wiem, czy coś podobnego działa w innych filiach czy w innych bibliotekach. Jeżeli wiecie o jakichś, w których coś takiego funkcjonuje – dajcie znać w komentarzach, a dopiszę.
  8. PREZENTY – to już nie dotyczy Śląska, lecz raczej ekologii. Wiąże się poniekąd z punktem Znajomi. Mianowicie: dawanie w prezencie używanych książek. Wiem, że wiele osób ma z tym jeszcze problem. Dla mnie jednak to problemem już dawno nie jest, i uważam, że żyjemy w takich czasach, gdy ogólnie powinno przestać być. Chyba każdy z moich bliższych znajomych wie, że przyjmuję w prezencie używane rzeczy. Zdarza mi się też w prezencie używane rzeczy dawać, a dotyczy to przeważnie (choć nie tylko) właśnie książek. Nieraz wiem, że jakaś książka jest świetna, i ktoś bardzo się danym tematem interesuje. A jej nakład się już wyczerpał. Czasem trudno coś zdobyć nawet na rynku antykwarycznym. Cieszę się, gdy jednak się uda. Cieszę się też, gdy ktoś podaruje mi coś na temat, który mnie intersuje. Bez względu na to, czy książka jest nowa, czy ktoś już ją czytał. A tematów tych jest wiele. Właściwie ciekawe jest wszystko, jeśli tylko zostało w interesujący i przystępny sposób napisane / opowiedziane / w jakikolwiek sposób przedstawione.
    Wszyscy też wiedzą już chyba, że przyjmę wszystko, cokolwiek się wiąże ze Śląskiem, i nie ma większego znaczenia czy to nowe, czy już przez kogoś czytane. Jeżeli nadaje się jeszcze do użytku, to znaczy że jest super. Że przyjmę książki dotyczące każdego tematu związanego ze Śląskiem, książki napisane przez osoby pochodzące ze Śląska, takie, których akcja toczy się na Śląsku, takie w których jest nawet krótka wzmianka o Śląsku, prozę śląskich prozaików, poezję śląskich poetów, sztuki śląskich sztukmistrzów… e, dramatopisarzy, książki po śląsku, śląskie bajki, baśnie, słowniki, ślabikorze, podręczniki do edukacji regionalej, przewodniki, czasopisma o Śląsku, wszystko.
    A kiedy książki o Śląsku zaczynają mi się już wysypywać z półek, mam kilkoro znajomych, kórzy też się interesują Śląskiem, i przyjmą wszystko, cokolwiek go dotyczy. Co za szczęście!

Życzę owocnego sprzątania!

Obrazek pochodzi ze strony http://www.studocu.com.

Magdalena

Reklamy

From → Poradniki, Różne

One Comment
  1. Ja w zeszłym roku na Olimpiadzie Wiedzy o Górnym Śląsku dostałam od Związku Górnośląskiego parę rzeczy w nagrodę, w tym dwie książki. Jedna mi się nie spodobała i niedługo pojadę ją wymienić na jakąś porządną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: