Skip to content

Rynek i ul. 3 Maja w Katowicach. Dla kogo są?

14 Maj 2016
Odnowiony Rynek i ulica 3 Maja w Katowicach funkcjonują już kilka lat. Z tego ta druga zdecydowanie dłużej. Przechodzę nimi niemal codziennie, i postanowiłam podzielić się z Wami refleksjami na temat użytkowania tej przestrzeni publicznej. W przypadku Rynku skupię się głównie na fragmencie pomiędzy Urzędem Miasta (Dawnym Domem Prasy), Urzędem Miasta, Zenitem a ul. 3 Maja właśnie.

Dla kogo one są?

Dla pieszych?

O ile mnie pamięć nie myli, miały teoretycznie stanowić przestrzeń przyjazną pieszym. Idee były piękne, wyszło jak zawsze. Zacznę od kwestii Rynku.

Jego część zwana Placem Kwiatowym (na cześć kwiaciarek, które przez całe lata stały tutaj ze swoimi zaimprowizowanymi naprędce stoiskami) to taki mały rynek na rynku. Mieści się pomiędzy budynkiem Urzędu Miasta wyznaczającym w zasadzie całą jego pierzeję, drugim Budynkiem Urzędu Miasta, wyznaczającym drugą jego pierzeję (tak tak drodzy nie-Katowiczanie, coś takiego mamy w Katowicach) a domem handlowym Zenit i ulicą 3 Maja. Tę część zaprojektowano w sposób nieco kaskadowy. Ma to swoje zalety – wizualnie wygląda dość ciekawie, jest może więcej miejsca na ławki. Na tzw. Placu Kwiatowym posadzono nawet kwiaty! Nawet całkiem ładne! Mem na temat tego, że jak chcesz komuś pokazać jak wygląda miasto ogrodów, to weź go na Rynek w Katowicach nieco się zestarzał. Ale tylko nieco – wystarczy przecież spojrzeć na całą resztę Rynku.

W teorii wszystko wygląda wspaniale. Tylko że…

Jeżeli jest się zwyczajnym pieszym, człowiekiem spieszącym do pracy albo studentem biegnącym na uczelnię, to w porządku. Przez Plac Kwiatowy da się przejść, aczkolwiek przez jego konstrukcję, podążając np. z ulicy Młyńskiej w kierunku ul. Warszawskiej, Korfantego czy Teatralnej wygodniej jest to robić „po kwadracie”. Czyli omijając tę kaskadową część z ławkami.

Ale spróbujcie tamtędy przejść z dziecięcym wózkiem! W tym przypadku trzeba poruszać się z ominięciem głównej części Placu Kwiatowego, bo po schodkowych pochyłościach się nie zejdzie.

Całą sprawę utrudnia fakt, że Plac Kwiatowy jest zamknięty od strony Zenitu poprzez konstrukcję metalowych budek dla kwiaciarek. Kto ma już wydeptane ścieżki, wie jak te wszystkie przeszkody ominąć, ale tak czy inaczej – nie jest to najszybsze wyjście. Niepełnosprawnym nie zazdroszczę.

Kolejna kwestia związana z pieszymi – Rynek w Katowicach to jedno wielki skrzyżowanie tramwajowe. Na samym jego środku krzyżują się nitki, a z kilku stron tramwaj nadjeżdża, i trzeba strzec się, aby pod niego nie wpaść. Możliwe, że linie tramwajowe naprawdę muszą tamtędy biegnąć. Nie będę się spierać. Nie będę twierdzić, że mam lepszy pomysł, bo nie mam. Co nie zmienia faktu, że dla pieszych jest to jednak kolejne utrudnienie. Wypadki w najbliższym rejonie rynku (w tym, o ile pamiętam, co najmniej jeden śmiertelny) tylko to potwierdzają. Nie chcę też na siłę bronić pieszych. Może powinni się bardziej rozglądać. Może byli sami sobie winni. Nie wiem. Mówię tutaj o wygodzie. To rozwiązanie na pewno nie jest dla pieszych wygodne. Wygodne nie jest i koniec.

To może dla zwolenników komunikacji miejskiej?

Skoro kilka linii tramwajowych przebiega przez Rynek i główne ulice w mieście, w tym 3 Maja, to może jest to przestrzeń przyjazna dla zwolenników komunikacji miejskiej?

Nie, nie, i jeszcze raz nie! Kto kiedykolwiek korzystał z komunikacji miejskiej w Katowicach, ten wie że połączenie słów „komunikacja miejska” i „przyjazny” to jeden z bardziej podręcznikowych przykładów oksymoronu. Nie będę się za długo na ten temat rozpisywać, bo to po prostu nie ma sensu. Grzechy miłościwie panującej nam firmy komunikacyjnej są liczne i jest to powszechnie wiadome. Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że jestem uprzedzona. Ale nie, nie jestem. Z autobusów i tramwajów korzystam od 2005 roku, czyli ponad 10 lat. I dziesiątki razy dawałam tej formie transportu kolejną szansę. I kolejną. I jeszcze kolejną. I właściwie każdego miesiąca przekonuję się, że ostatnią drugą szansą powinna być ta pierwsza.
Komunikacja miejska w GOP to rozwiązanie tylko dla tych, którzy naprawdę nie mają żadnego lepszego wyjścia. Dla miłośników ekologii zdecydowanie lepszy jest rower. Dla tych którzy nie boją się i potrafią jeździć zimą, zdecydowanie także zimą.

Może kiedyś… Kiedyś, gdy nie będę już na emeryturze, której moje pokolenie nie dostanie, napiszę o tym książkę. Kolega kilka lat temu pisał blog o swoich przygodach z komunikacją miejską, ale nie wiem czy mu się znudziło, czy zmienił środek transportu. Zaśmiewałam się z jego postów do łez. Tylko że gdy się głębiej zastanowić, to wcale nie jest śmieszne.

Dla rowerzystów?

Dla rowerzystów – nie! NIE! NIE! NIE! Rowerzyści, pamiętajcie, dla Was NIE!

Najlepiej nie zbliżajcie się nawet w rejon Rynku i ul. 3 Maja, bo w tej części naszego miasta dla rowerów powiedzieć, że nie jesteście mile widziani, to zdecydowanie za mało powiedziane.

Nawet nie wiem, od czego zacząć pisząc o tym problemie. Katowice to chyba jedyne miasto w Polsce, które ma punkt wypożyczania rowerów miejskich przy Rynku, po którym nie wolno jeździć na rowerze. Zaraz obok Rynku biegnie ulica 3 Maja, jedna z najważniejszych ulic miasta, po której – tak – dobrze myślicie, także nie wolno jeździć na rowerze.
Kiedy miał się zacząć remont ul. 3 Maja, kompletnie zlekceważono sugestie mieszkańców dotyczące ruchu rowerowego w tym rejonie. Na przykład sugestię, aby wzdłuż pasa dla tramwajów zrobić ścieżki rowerowe. W wielu miastach europejskich takie rozwiązanie z powodzeniem funkcjonuje. Ktoś „mądrzejszy” stwierdził, że to zbyt niebezpieczne. No to przepraszam, czy mieszkańcy tego miasta są głupsi od mieszkańców innych miast w Europie? I będą na siebie mniej uważać?
Oczywiście, że może dojść do wypadku. Wszędzie i zawsze może dojść do wypadku. I co z tego. Może należy zamknąć wszystkie drogi? Wtedy nie będzie wypadków drogowych, żadnych.
Co więcej, rowerzystów nie tylko zignorowano, lecz wręcz napluto im w twarz wprowadzając zakaz ruchu dla rowerów ulicą 3 Maja. Przez jakiś czas miałam nadzieję, że akurat w tym przypadku zakaz pozostanie martwy. Ale nie. Straż miejska wlepia mandaty rowerzystom. Wlepia mandaty rowerzystom, ignorując samochody zaparkowane z niedozwolonych miejscach. Żeby było konsekwentnie.

Więc dla kogo jest ta przestrzeń, pytam?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Magdalena
Reklamy

From → Katowice

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: