Skip to content

„Dziennik księdza Franza Pawlara” – kilka refleksji po lekturze

24 stycznia 2016

„Dziennik księdza Franza Pawlara: Górny Śląsk w 1945 roku: opis pewnego czasu”, przełożony i opatrzony komentarzem przez Leszka Jodlińskiego to kolejna interesująca lektura, która pojawiła się na rynku pod koniec 2015 roku. Sama zakupiłam ją 14 grudnia, na spotkaniu autorskim z Leszkiem Jodlińskim w Katowicach, w księgarni Bookszpan. I choć lista książek do przeczytania nigdy się nie skończy, od razu wiedziałam, że „Dziennik” trafi na wysoką na niej pozycję, mimo, iż w ostatnich latach obiecywałam sobie, że nie będę czytać książek, których tematyka obraca się wokół wojny.

Maszynopis – jedną z kopii „Dziennika” otrzymał Leszek Jodliński od znajomego księgarza. Jak sam twierdzi, najpierw odłożył go na półkę „do zrobienia na emeryturze”. Koniec końców jednak rozpoczął prace nad przekładem wcześniej, wpierw publikując kolejne fragmenty na swoim blogu jodlowanie.pl. Diariusz opublikowało wydawnictwo Silesia Progress.

Kim był autor zapisków? Franz Pawlar (po wojnie Franciszek Pawlar) pochodził z Bieńkowic, od 1938 roku do stycznia 1945 roku rezydował w Pławniowicach jako kapelan zamkowy u hrabiego Nicolausa von Ballestrema. Potem, przez niespełna rok, był proboszczem w tworzącej się parafii pławniowickiej tworzonej w oparciu o dawną pałacową kaplicę.

Nie mam zamiaru pisać recenzji jego dziennika. Uważam, że nikt nie ma prawa pisać recenzji dziennika. Dziennik to dziennik i komentując go, komentujemy czyjąś prywatność, wręcz intymność. Wypowiedzieć można się najwyżej na temat tłumaczenia, a ten kto czytał lub przeczyta, wie lub dowie się, że jest doskonałe.

Uważam, że nie mamy prawa komentować tego dziennika, nawet mimo tego, że ksiądz pisał go z pełną świadomością kierując do potencjalnych czytelników. Zapiski poprzedził słowami:
„Choć mam świadomość, że sporządzanie tych notatek nie jest rzeczą bezpieczną, to jednak przeniosę na papier opis wszystkich ważnych zdarzeń, by wiernie oddać prawdę o rozpoczynających się trudnych czasach.
Być może w przyszłości zapiski te będą dla kogoś cenną pomocą przy prowadzeniu badań nad losem zaginionych osób i niewyjaśnionych spraw. (…) Gdybym tych ciężkich czasów nie przeżył, proszę wówczas, by z chwilą nastania pokoju notatki te przekazać przedstawicielowi hrabiowskiej rodziny von Ballestrem (…)”.

Rodzina hrabiego von Ballestrem rzeczywiście po wojnie zapoznała się z treścią dziennika. Sam hrabia Nikolaus von Ballestrem zginął podczas bombardowania Drezna 13 lutego 1945 roku.

Notatki obejmują czas od 17 stycznia 1945 roku (ostatnie dni przed wkroczeniem Armii czerwonej do Pławniowic) do 27 kwietnia 1945 roku.

To, co zaskakuje w trakcie lektury „Dziennika” to fakt, że pałac Ballestremów został obrabowany nie tylko przez Armię Czerwoną. Zwiedziwszy pałace Śląska ograbione często niemal do zapałki przez czerwonoarmistów, byłam przekonana, że i taki los spotkał pałac pławniowicki. Okazuje się jednak, że miejscowa ludność ochoczo rabowała z pałacu wszelkie możliwe przedmioty, wpierw po cichu nocą wynosząc niektóre z nich, potem nie krępując się już wcale, mieszkańcy potrafili pozdrowić księdza „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” wynosząc meble na plecach. Jeżeli wyobrazimy sobie sceny opisane przez Franza Pawlara, kiedy rozpędza kijem kłębowisko dzieci plądrujących pokój dziecinny w pałacu, czy moment w którym obserwuje grabież piwnicy z winami – motłoch, trzask butelek, rozlewające się trunki tworzące kałuże i wyrywanie sobie butelek z rąk, nie dziwi porównanie do piekła Dantego.

Co więcej – na jedną z mszy odprawionych w czasie wojny przychodzi kobieta w jakże dziwnym stroju ukradzionym dawnym chlebodawcom Pawlara: szlafroku i białym kożuchu hrabiny Anny von Bellestrem.

Znajdziemy tutaj też naturalnie opisy poczynań Rosjan, i nawet u osób oswojonych z opowieściami wojennymi mogą one wywołać uczucie grozy. Bezmyślność, brak jakiejkolwiek konsekwencji i przerażająca wręcz ignorancja to obok oczywistej brutalności ich stałe cechy. Wstrząsający obraz, jaki zastał ksiądz po powrocie do domu sióstr zakonnych nie da się przyrównać do czegokolwiek znanego ze współczesnych warunków cywilizacyjnych z czasów pokoju:
„Dom sióstr jest z powrotem wolny i nasz! Ale brak słów, by opisać w jakim stanie go zastaliśmy!
Już od samego wejścia zaatakował nasze nozdrza nieprawdopodobny smród. Pokoje pełne są nieczystości i odchodów. W wannie zalega gruba jak pięść warstwa łuszczącego się brudu tworzącego zawiesinę z mydlin i ludzkiego łoju. Wszędzie dookoła walają się pozostałości i odpadki po jedzeniu. Na strychu odkryłem kałuże krwi i dosłownie usypisko z resztek szkieletów kur i gęsi, mnóstwo pierza i jakąś skrwawioną siekierę…
Bezmyślnie wyłamano zamki w drzwiach, wyrwano ze ścian wyłączniki prądu… Z lampy kwarcowej, z mojego rzutnika fotograficznego i z innych urządzeń pozostały żałosne szczątki. To, czego Rosjanie nie wzięli lub czego nie zniszczyli, zostało rozkradzione przez miejscowych.”
O zgrozo, ksiądz z siostrami, doprowadziwszy dom do stanu używalności, niedługo potem dowiadują się, że znów mają się zeń wyprowadzić!

Czytając „Dziennik” niejednokrotnie przekonujemy się też, że w tych mrocznych czasach często zupełnie nie dało się przewidzieć, co lub kto może pomóc albo zaszkodzić. Rosjanie raz mordują duchownych, innym razem pozwalają odprawiać msze, to zachowują się gorzej niż zwierzęta, by za chwilę prowadzić filozoficzną dyskusję. Podobnie mieszkańcy Pławniowic – pokazują swoje najgorsze, jak i najlepsze oblicze.

Niech starczy tutaj te kilka myśli zapisanych naprędce. Książka pozostawia pod wrażeniem przez kolejne dni po lekturze, i tego nie da się adekwatnie opisać.

indeksZdjęcie pochodzi ze strony: https://www.silesiaprogress.com/

Magdalena

Reklamy

From → To sie czyto

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: