Skip to content

Odkrywając Śląsk Cieszyński. Karwina. 3.05.2015

4 Maj 2015

3 maja – idealny termin, aby pojechać do Czech

W krótkie święta często jeździmy do tego kraju, ponieważ jest wspaniały, ciekawy, i jest blisko.

Do Karwiny chciałam pojechać już od dobrych kilku lat. Powód był prozaiczny – tutaj urodził się Gustaw Morcinek, którego książki, choć nie są pozbawione wad, lubiłam kiedyś bardzo czytać. Uwielbiam go za barwność języka i jemu właściwy humor, który zaobserwować można w najbardziej bodaj cenionej przez literaturoznawców powieści „Czarna Julka”. Wreszcie nadarzyła się okazja.

Karwina – miasto niepozorne, lecz niezwykłe

Na samym wstępie muszę przyznać, że nie doceniałam tego miasta.
Udaliśmy się doń po drodze do Opawy, i na samym początku planowania wycieczki przypuszczałam, że spędzimy tutaj może chwilę. Dopiero, gdy zaczęłam o mieście czytać, stało się jasne, że tak się na pewno nie stanie.
Karwina, choć na mapie oznaczona zawsze jako miejscowość całkiem niepozorna, nie ustępuje wiele Opawie pod względem liczby ludności (Karwina 56 216 osób w 2015 r., Opawa 58 281 osób w 2012 r.). Wynika to prawdopodobnie z tego, że około 90% mieszkańców Karwiny mieszka – wbrew pozorom – w budynkach wielorodzinnych, przeważnie blokach, a tylko ok. 10% w domach jednorodzinnych. Karwina jest też miastem, które powstało z 9 wcześniej niezależnych miejscowości, co miało niewątpliwie wpływ na jej powierzchnię. Jest jednak o 1/3 powierzchniowo mniejsza od Opawy. Co ciekawe, po utworzeniu miasta Karwina, rzeczywista miejscowość Karwina, od której miasto zapożyczyło nazwę, została dzielnicą o nazwie Doły. Natomiast rolę historycznego centrum pełni dawne miasto Frysztat. Tutaj też znajduje się najciekawszy chyba zabytek miasta, Pałac we Frysztacie (czes. Zámek Fryštát).

Pałac we Frysztacie i jego mieszkańcy

Przeczytawszy jego historię, o razu chciałam go zwiedzić. Spośród kilku rodów które były właścicielami pałacu, wspomnę tutaj, w 1650 roku kupili go hrabiowie Gaszynowie. Z rodu Gaszynów pochodził m. in. wielki oryginał o jeszcze większej sile, o którym pisał Antom Oskar Klausman w przetłumaczonej na polski świetnej książce „Oberschlesien vor 55 Jahren” wydanej w 1911 r. (tłumaczenie – „Górny Śląsk przed laty” wydało Muzeum Historii Katowic w 1997 roku). Anton Oskar Klaussman opisuje hrabiego żyjącego w XIX wieku, po lekturze jego książki trudno o tym rodzie zapomnieć.

W 1792 Frysztat i zamek kupił hrabia Jan Larisch von Mönnich i całkowicie go przebudował w stylu empire. Dodał także nowe skrzydło (tzw. Lottyhaus) i w ten sposób powstał pałac miejski w kształcie litery „U”, tworzący jedną z pierzei rynku. W 1804 Larischowie założyli za zamkiem rozległy park w stylu angielskim. Przy pobliskim kościele katolickim Podwyższenia św. Krzyża Larischowie wybudowali także rodowy grobowiec, który istnieje do dziś i jest utrzymany w bardzo dobrym stanie.
W II połowie XIX wieku, gdy rosła ranga rodu Larischów ponieważ jeden z nich, Jan, został m.in. austriackim ministrem finansów, zaczęli oni poszukiwać większej siedziby. W 1873 wybudowali neorenesansowy pałac w Solcy (obecnie także dzielnica Karwiny) i od tego czasu pałac we Frysztacie spełniał już tylko głównie funkcje gospodarcze. Ale przez jakiś czas mieszkał też w nim Georg Larisch, do 1896 mąż Marii Larisch, bratanicy cesarzowej Elżbiety (Sisi). A Maria Larisch, jedna z mieszkanek pałacu, to postać doprawdy niecodzienna.

Maria Larisch

Urodzona jako nieślubna córka Ludwika Wilhelma Bawarskiego, członka bawarskiej rodziny królewskiej, i aktorki Henrietty Mendel. W roku 1869 została zaproszona przez cesarzową Elżbietę do Wiednia. I tak wszystko się zaczęło… Za pośrednictwem damy dworu, Marii Festetics, została przedstawiona hrabiemu Georgowi Larisch von Mönnichowi, którego poślubiła 20 października 1877 za namową samej cesarzowej. Mówi się, że cesarzowa Elżbieta przekonała go do małżeństwa, jednak niekoniecznie był on w swojej przyszłej żonie zakochany. Zamieszkali w Opawie, gdzie podczas trwania tego małżeństwa urodziło się pięcioro dzieci, jednak tylko dwoje pierwszych dzieci było prawowitymi potomkami hrabiego. Maria była osobą znaną w kołach arystokratycznych i szybko znalazła sobie kochanka – Henryka Baltazziego. Ze związku z nim narodziło się dwoje kolejnych dzieci, które zostały oficjalnie uznane za własne przez męża Marii.
W 1888 roku Maria Larisch przedstawiła Marię Vetsera, kuzynkę Baltazzich, arcyksięciu Rudolfowi, którego małżeństwo ze Stefanią Klotyldą nie układało się dobrze. 30 grudnia 1889 roku Maria Larisch przywiozła Marię Vetsera do pałacu Schönbrunn, na potajemne spotkanie z arcyksięciem. Stamtąd Maria Vetsera udała się do pałacyku myśliwskiego w Mayerling, gdzie później dołączył do niej Rudolf. Była to ta pamiętna noc, kiedy popełnili razem samobójstwo. Choć Śmierć Rudolfa i Marii w Mayerling do dzisiaj nie jest do końca wyjaśniona i wciąż wzbudza kontrowersje, czy może arcyksięcia zamordowano, czy wersja wydarzeń była jeszcze inna.
Dość powiedzieć, że po tym wydarzeniu Maria Larisch popadła w niełaskę w rodzinie cesarskiej i wkrótce powróciła sama do Bawarii. Tu w 1894 roku urodziła kolejne dziecko, które było powodem rozwodu dwa lata później z hrabią Larischem.
Maria w 1897 [ponownie wyszła za mąż za śpiewaka operowego Otto Brucksa, z którym miła syna.
Do ciekawostek należy fakt, że gdy w 1920 roku nakręcono film o cesarzowej Sisi, Maria Lasrisch zagrałą w nim samą siebie.
Ta ciekawa postać później wpakowała się w  jeszcze większe kłopoty poprzez trzecie małżeństwo. I zmarła niestety w biedzie i zapomnieniu w Augsburgu w 1940 roku. Przed śmiercią była jeszcze obserwowana przez gestapo.

Co zobaczyliśmy w pałacu

Kiedy w 1990 pałac oraz parkiem stał się własnością miasta Karwina przeprowadzono gruntowną rekonstrukcję głównej części pałacu (m.in. odsłonięto polichromie) i przywrócono mu wygląd z okresu rodu Larisch. W 1997 udostępniono go zwiedzającym. Niestety w pałacu nie wolno wykonywać zdjęć. A byłoby co fotografować. Ekspozycja wnętrz jest rozbudowana. Eksponaty pochodzą nie tylko z Frysztatu, lecz także z pałaców w Solcy i Raju, które obecnie nie istnieją. Z Solcy pochodzi m. in. biblioteka, w której znajduje się nawet książka arcyksięcia Rudolfa z jego autografem.

Wnętrza pałacowe starannie odtworzono, i momentami ma się wrażenie, że Larischowie tylko na moment stąd wyszli. Ściany zdobią przeważnie tapety z materiału, tkane w Czechach. Pałac posiada kilka osiemnastowiecznych dywanów we wzór kwiatowy, świetnie odrestaurowanych. trzy żyrandole ze szkła z Murano zdobione motywem kwiatowym – jeden ze szklanymi tulipanami, jeden z goździkami, i jeden bodajże z różami, choć tego nie jestem pewna. Ponadto przepiękne żyrandole z kryształu czeskiego (jeden waży 250 kg). Mnogość mebli, obrazów, zdjęć, rzeźb i porcelany, a takze innych drobiazgów jak np. medale  zachwyca podróżnika przyzwyczajonego do ograbionych często prawie do zapałki pałaców w Polsce. Jest tutaj także nieco mebli, porcelany i malunków na jedwabiu z Chin i Japonii, jak w każdym szanującym się zamożnym domu funkcjonującym na przełomie XIX i XX wieku – panowała wtedy bardzo silna silna moda na Orient. W holu, przed wejściem na klatkę schodową wita nas powóz Larischów, a na ścianach współczesne, solidnie wykonane w drewnie płaskorzeźby wszystkich rodów, które posiadały pałac.

Rynek w Karwinie (Frysztacie)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 Gdy zaparkowaliśmy samochód przy ulicy prowadzącej do rynku, już było jasne, że historyczne centrum Karwiny, a dawnego Frysztatu to miejsce miłe i zadbane. Od razu zachwyciły mnie drzwi jednej z kamienic.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kamienica w północnej pierzei rynku. W całym rynku dwie czy trzy kamienice wymagają remontu (fragment jednaj z nich widoczny z prawej strony zdjęcia. Sądząc po wyglądzie reszty, zostaną odrestaurowane wkrótce. Cała reszta zachwyca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wschodnia pierzeja rynku z renesansową wieżą ratusza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zachodnia, zachwycająca część rynku. Moim zdaniem najpiękniejsza. O tej porze dnia – przed południem – także najlepiej naświetlona, co jeszcze dodawało jej urody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Biblioteka w Karwinie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kamienica obok biblioteki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kamienice w zachodniej pierzei. Z prawej strony – secesyjne cudo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kamienica w kolorze bladozielonym, z motywem kwiatowym i nerkowym oknem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Okno nerkowe i zdobienie motywem kwiatowym ze wstążkami – zbliżenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Drewniana budka telefoniczna. Wszystko wskazuje na to, że nadal działa!

Pałac we Frysztacie i park pałacowy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na placu przed pałacem stoi pomnik prezydenta Tomáša Masaryka, urzędującego w latach 1918-1935. W czasach Larischów stał tutaj pomnik cesarzowej Marii Teresy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomnik Tomáša Masaryka – zbliżenie. Masaryk był pierwszym i najdłużej urzędującym prezydentem Czechosłowacji,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fasada pałacu. Drugie piętro to tylko rodzaj attyki – zostało odtworzone po II wojnie światowej w ten sposób, że za ścianą, zrekonstruowaną po to tylko, aby pałac optycznie wydawał się wyższy, znajduje się spadzisty dach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Widok na pałac od strony ogrodu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wyjście z pałacu na ogród. Tym wyjściem hrabiowie zapewne wychodzili z pałacu, aby przez bramę udać się do kościoła.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Siedzieliśmy sobie na ławeczce nieopodal pałacowego wyjścia na ogród. Mimo tego, że był 3 maja, a zatem miasto odwiedzali także turyście z Polski, w ogrodzie panował spokój, ławki były wolne, co więcej dało się nawet znaleźć względnie ustronne miejsce do karmienia piersią.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przed nami roztaczał się taki widok.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mauzoleum Larischów w ogrodzie pałacowym, z lewej strony bramy, poniżej kościoła.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Potok w parku. Idylla. Cisza, zieleń, woda.

Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i jego otoczenie

Kościół farny znajduje się niemal w rynku, w sąsiedztwie pałacu. Z parku pałacowego prowadzi doń brama, którą niegdyś jaśnie państwo udawali się na mszę, wychodząc z pałacu od strony południowej – to znaczy od strony ogrodu. Obecnie bramą udają się zwiedzający, czy po prostu przechodnie, do ogrodu płacowego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Brama prowadząca z ogrodu pałacowego do kościoła, a także na rynek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego widziany od strony parku pałacowego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kościół widziany od strony rynku. Z prawej strony widoczna figura św. Patryka, patrona Irlandii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomiędzy pałacem a budynkiem poczty, obok kościoła, znajduje się rzadki w tych okolicach obiekt – barokowa figura św. Patryka. Jest to jeden z dwóch pomników tego świętego w Czechach. Drugi znajduje się w Lutyni Dolnej. Oba zostały postawione przez ówczesnego właściciela frysztackiego państwa stanowego – hrabiego Mikołaja von Taaffe, którego korzenie wywodziły się z Irlandii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W grocie w tylnej części kościoła znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca modlitwę w Ogrodzie Oliwnym.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZ tyłu kościoła widzimy także barokową figurę św. Jana Nepomucena, bardzo popularnego na Śląsku świętego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Plebania katolicka kościoła farnego to niezwykłej urody budynek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Drzwi plebanii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zdobienia fasady plebanii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Motyw palmy, krzyża i Eucharystii nawiązuje do wydarzeń Wiekiego Tygodnia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Stylizowane konwalie w górnej części fasady.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I koniczyna. Zapewne nie miała ona nawiązywać do postaci św. Patryka, lecz skojarzenie nasuwa się samo. Kończyna to roślina – symbol Irlandii. Jak mówi tradycja, św. Patryk za jej pomocą trzylistnej kończyny próbował wytłumaczyć poganom ideę Trójcy Świętej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Figura Maryi z Dzieciątkiem na fasadzie plebanii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Figura Maryi z Dzieciątkiem – zbliżenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Neogotycki krzyż stojący naprzeciw wejścia do kościoła farnego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Napis po polsku głosi „Gmina Karwina położyła ten krzyż w roku 1874”. To miło, że nie odbywa się tutaj czechizacja przez dewastację, w przeciwieństwie do procesów zachodzących w innych krajach, Polski nie wyłączając.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jezus ukrzyżowany – zbliżenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Spacerując wokół kościoła…

Z Karwiny pojechaliśmy do Opawy. O tym już w następnym poście.

Magdalena

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: