Skip to content

Odkrywając Polskę Wschodnią. Tykocin

3 marca 2015

Jest ósmy dzień naszej podróży rano. Po nocy spędzonej w namiocie na udostępnionym nam polu nieopodal Tykocina, udaliśmy się do miasta niemal skoro świt.
Tykocin umieściłam już przed podróżą na mapie miejsc do obowiązkowego zobaczenia ze względu na zrekonstruowany zamek, a także na przepiękne zdjęcia Kościoła Trójcy Przenajświętszej, jakie można znaleźć w Internecie, m. in takie jak to albo to. Niestety, w tym przypadku jakże srodze się zawiodłam. Kościół okazał się o wiele bardziej zniszczony niż na to wskazują zdjęcia, a główna część fasady była właśnie w remoncie, zasłonięta rusztowaniami. Dobrze utrzymane jest jedynie wnętrze świątyni; uczestniczyliśmy w nim we mszy świętej. Ponadto pogoda tego dnia nie sprzyjała. Niebo zachmurzone powodowało, że wszystko było spowite raczej odcieniami szarości, momentami padał deszcz. Wszystko to zapewne nie mogłoby wydobyć urody kościoła, nawet gdyby nie był w remoncie.

Mimo tego jednego zawodu – nie mogliśmy lepiej trafić. Tego dnia w mieście akurat odbywało się Święto Miodu. Cały rynek zapełniony był straganami z miodami z licznych polskich pasiek, a także smakołykami, takimi jak potrawy tatarskie, dobry chleb z różnych  zbóż i z rozmaitymi dodatkami, i innymi wypiekami. Zakupiliśmy miody – była to doskonała okazja aby się w nie zaopatrzyć, i klika piekarnianych przysmaków, które zaraz potem zjedliśmy na ławce w ogródku nieopodal klasztoru.

Po spojrzeniu na centrum miasteczka przejechaliśmy przez most na Narwi w kierunku zrekonstruowanego zamku. Tutaj poczekaliśmy dosłownie kilka chwil na zebranie się grupy na zwiedzanie. Zamek ten odwiedza doprawdy znaczna ilość turystów, i grupy (aczkolwiek bez względu na ich wielkość) zabierane są na oprowadzanie co pół godziny.
Wizyta na zamku przeszła moje najśmielsze oczekiwania, a wrażenia jakie pozostawiła, trudno jest nawet opisać – tego trzeba doświadczyć. Oprowadzał nas bardzo młody człowiek, prawdopodobnie dwudziestokilkuletni; jego wiedza na temat obiektu i barwność opowieści była imponująca. Na samym początku uświadomił nam, że znajdujemy się w murach z lat dwutysięcznych naszego wieku (choć historia samego zamku liczy sobie ponad 500 lat). W zasadzie o tym wiedzieliśmy, lecz będąc już wewnątrz nie jest tak łatwo naprawdę to sobie uprzytomnić. Odbudowę zamku poprzedziły 4-letnie badania archeologiczne zlecone przez obecnego właściciela i człowieka, który zainwestował w ten niezwykły projekt – Jacka Nazarko. W salach zamkowych oglądamy znalezione podczas prac eksponaty. Na pierwszy rzut oka nie ma tam nic nadzwyczajnego – ot, narzędzia, kawałki kafli itp. Lecz przewodnik niemal o każdym znalezisku potrafił opowiedzieć barwną historię, i to płynnie przechodząc od jednego faktu do drugiego, budując napięcie, zadając w toku narracji pytania, na które naturalnie nie znaliśmy odpowiedzi, aby zaraz wyłożyć na nie odpowiedź. Godna podziwu umiejętność oratorska mogłaby być przykładem dla innych oprowadzających.
Wśród eksponatów umieszczonych za szybami w ścianach znajdowały się m. in. gliniane misy. Jedna z nich została ponoć znaleziona nieopodal terenu zamku za pomocą… wykrywacza metali. Dlaczego i jakim cudem? Ponieważ pokryta była warstwą ołowiu, który niegdyś służył do zabezpieczania i zdobienia mis. Oczywiście stosowanie go nie wpływało dobrze na zdrowie spożywających z takich naczyń, i dlatego ołowica była częstą chorobą wśród warstw zamożnych – ponieważ tylko zasobni ludzie mogli sobie pozwolić na powleczone nim naczynia.

Niegdyś zamek pełnił funkcję głównie jako arsenał. Usytuowano go specjalnie w odległości ok. 800 metrów od centrum miasta, dodatkowo na wyspie (która współcześnie nie istnieje), a by w razie wybuchu nie zagroził miejscowości.
Warto zwrócić uwagę na fakt, iż zamek w Tykocinie był świadkiem niejednego ważnego wydarzenia, oglądał władców Polski, gościł tutaj także m. in. car Rosji Piotr I. Przejrzyste i zgrabne podsumowanie najważniejszych wydarzeń w historii zamku można znaleźć na jego stronie. Zamek w Tykocinie, choć obecnie położony można powiedzieć na północno – wschodnich peryferiach kraju, w I Rzeczpospolitej miał znacznie, ale to znacznie lepsze położenie. Tykocin leżał wtedy w zasadzie pośrodku państwa, przechodziły przezeń szlaki handlowe z każdego punktu kraju do innego, krzyżujące się właśnie w tym mieście. Strategiczne usytuowanie pozwoliło także stworzyć tutaj – jak już była mowa wcześniej – idealny arsenał, i spławiać stąd broń w razie potrzeby w różne części kraju.

Jednym z ciekawszych faktów dotyczących zamku jest to, że przez kilkanaście miesięcy służył jako miejsce przechowywania ciała zmarłego Zygmunta Augusta. Fakt ten upamiętnia kamienna płyta wmurowana w posadzkę jednej z odtworzonych komnat. Zygmunt August zmarł 7 lipca 1572 w Knyszynie, dopiero 10 września 1573 r. wyruszył stąd kondukt zmierzający do Krakowa, a zatrzymujący się po drodze we wszystkich miasteczkach. Król został pochowany  został jednak pochowany dopiero 11 stycznia 1574 roku, a zatem aż półtora roku po swojej śmierci! Ponoć na terenie Rzeczpospolitej obowiązywał wówczas przepis mówiący o tym, że król jest u władzy nie do momentu śmierci, lecz do momentu powołania kolejnego króla. O ile zazwyczaj nie było z tym najmniejszego problemu i oba te momenty pokrywały się („umarł król, niech żyje król”), o tyle, jak wiadomo, w tym przypadku było inaczej. Elekcja Henryka Walezego odbyła się dopiero wiosną 1573 roku. Przez cały czas perturbacji związanych z tronem, ciało Zygmunta Augusta przechowywano tutaj w lodzie, i stosowano wszelkie znane wtedy metody, aby zachować je w jako takim stanie.

Długo by opowiadać jeszcze o zamku. Wiele informacji na jego temat dostępnych jest w sieci. Muzeum, jako że prywatne, jako jedyne w mieście, czynne jest przez 7 dni w tygodniu od 11.00 do 17.00. Działa tutaj także hotel i restauracja.

SAMSUNGZamek w Tykocinie.
Fot. Paweł Niewiadomski.

SAMSUNGPrzed zamkiem zobaczyliśmy takie scenki rodzajowe.
Fot. Paweł Niewiadomski.

SAMSUNGFragment ekspozycji wewnątrz zamku. Na pierwszy rzut oka wydaje się, ze nic takiego. Dopóki przewodnik nie zacznie swojej opowieści…
Fot. Paweł Niewiadomski.

SAMSUNGZrekonstruowany piec na zamku w Tykocinie, tzw. Wielki Modry. Był to największy piec w Polsce przedrozbiorowej.
Rekonstrukcji dokonano na podstawie fragmentów kafli znalezionych podczas prac archeologicznych.

Fot. Paweł Niewiadomski.

SAMSUNGKafle pieca – zbliżenie.
Fot. Paweł Niewiadomski.

Innymi ważnymi zabytkami w Tykocinie jest Synagoga Wielka i Dom Talmudyczny – dwa sąsiadujące ze sobą budynki, w których obecnie mieści się Muzeum Kultury Żydowskiej. Synagoga Wielka została odrestaurowana wraz z wnętrzem, w domu talmudycznym mieści się muzeum, które gromadzi pamiątki z historii Tykocina, ze szczególnym uwzględnieniem pamiątek kultury żydowskiej.

SAMSUNGBima w tykocińskiej synagodze.

SAMSUNGAron ha-kodesz, służący do przechowywania Tory.
Fot. Paweł Niewiadomski.

SAMSUNGPulpity ustawione wzdłuż ściany.
Fot. Paweł Niewiadomski.

SAMSUNGW Synagodze Wielkiej znajduje się także sporo eksponatów używanych przez Żydów w życiu religijnym. Tutaj – lampki na kadzidła i talerz chanukowy.
Fot. Paweł Niewiadomski.

Magdalena

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: