Skip to content

Odkrywając Polskę Wschodnią. Kozłówka

16 lutego 2015

Słyszałam, że w Kozłówce jest piękny pałac. Ale, co tu dużo mówić – słyszałam o bardzo wielu miejscowościach, w których jest piękny pałac, więc nie jestem skłonna wpadać w przesadny zachwyt jeszcze przed pojawieniem się na miejscu. Szczególnie, że większość pałaców na terenie Polski, nawet jeżeli szczęśliwie odrestaurowane, zostało doszczętnie lub niemal doszczętnie obrabowanych w czasie II wojny światowej, potem po wojnie następowało dalsze rozkradanie, i niewyobrażalna ilość cennych skarbów została w ten sposób utracona na zawsze.

Otóż Kozłówka to jeden z nielicznych pałaców, które w czasie wojny obrabowane nie zostały. Ówczesna właścicielka, jak twierdziła pani przewodniczka, potrafiła dogadać się zarówno z Niemcami, jak i mającą liczne zasługi w rabowaniu, paleniu i niszczeniu absolutnie wszystkiego Armią Czerwoną. Niezwykła ta umiejętność sprawiła, że pałac dziś wypełniony jest po brzegi eksponatami, ocalało bowiem oryginalne wyposażenie z XIX i XX wieku. Nie trzeba tutaj było „łatać dziur” współczesnymi malowidłami i meblami, jak chociażby w Mosznej czy Książu. Całe ściany wypełnione są obrazami, a każdą komnatę wypełniają oryginalne meble, lampy i inne artefakty.

Co prawda dzieje kozłóweckich eksponatów były zawiłe, były one stąd wywożone i przywożone z powrotem, musiały przejść gruntowną konserwację, lecz co najważniejsze – koniec końców znalazły się we właściwym miejscu.

Ważna uwaga techniczna – BILETY NA ZWIEDZANIE PAŁACU W KOZŁÓWCE LEPIEJ ZAREZERWOWAĆ WCZEŚNIEJ PRZEZ INTERNET na stronie Muzeum Zamoyskich w Kozłówce.
Ponieważ zwiedzanie cieszy się powodzeniem, i jeżeli przyjedzie się do zamku bez rezerwacji, może brakować biletów na najbliższe kilka godzin, a nawet na dany dzień. Wiedzieliśmy o tym, jednak nie zrobiliśmy rezerwacji. Przed wyjazdem nie miało to sensu – nie wiedzieliśmy którego dnia, a tym bardziej o której godzinie zjawimy się w tym miejscu. W poprzedzającą noc mogliśmy co prawda zapytać gospodarzy o dostęp do Internetu, ale jakoś nie mieliśmy do tego głowy i siły, liczyliśmy na łut szczęścia. I szczęście – jak to często bywa – nam dopisało.
W Kozłówce stawiamy się piątego dnia naszej podróży na około godzinę przed otwarciem kasy. Jemy śniadanie i oglądamy park. Zwiedzanie zaczyna się o godzinie 10.00, nam udało się dostać bilety na 10.30. Kolejne wolne wejścia były dopiero na godzinę 14.00! Co więcej, trafiliśmy na środę – dzień darmowego zwiedzania. W tym dniu, jak łatwo się domyślić, bilety wyprzedane są o wiele bardziej niż w inne dni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERABrama wejściowa na teren pałacu z herbem Zamoyskich – Jelita i nadaniem rodowym „To mniey boli”. Ród Zamoyskich ma ponoć wywodzić się od Floriana Szarego, legendarnego uczestnika bitwy pod Płowcami w 1331 r. Rycerz ten, ranny trzema włóczniami podczas walki został podobno zauważony przez króla Władysława Łokietka, objeżdżającego pobojowisko po bitwie. Król miał zapytać rycerza podtrzymującego wypływające jelita, czy bardzo bolą go rany. Florian szary odpowiedział na to, iż mniej one bolą, niż zły sąsiad który najeżdża ojczyznę, na co król obdarował go nadaniem ziemskim i herbem Jelita z zawołaniem rodowym ‚To mniey boli’. W rzeczywistości herb ten pojawił się w II ćwierci XIV, ale zawołanie rodowe zostało dodane znacznie później.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPałac widziany od strony ogrodu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAI jeszcze raz 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFontanna ogrodowa z dekoracjami postaci, które jeden z moich profesorów uczący konserwacji zbiorów nazywał „putto amorki”. Bardzo nam się to określenie podobało.

OLYMPUS DIGITAL CAMERACzy nie przypomina się Biała Królowa i Czerwona Królowa z „Alicji w Krainie Czarów”?

OLYMPUS DIGITAL CAMERARzeźby na barierach balkonów pałacu to jedna z najbardziej zachwycających rzeczy w całej trasie po wschodniej Polsce.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAbsolutnie przepiękne.

SAMSUNGJedna z komnat pałacu i ta rzadki w Polsce widok: oryginalne wyposażenie pałacowe. Wojnę przetrwała kolekcja malarstwa polskiego i europejskiego – w dużej mierze portrety rodzinne, meble, porcelana, lustra, naczynia z brązu i srebra, kobierce. Przetrwały plafony i parkiety. Na obrazie w prawym górnym rogu Zofia z Czartoryskich Zamoyska (zwana piękną Zofią) w otoczeniu rodziny. Jej wizerunki wiszą niemal w każdej komnacie; słynąca z urody chętnie była portretowana.

SAMSUNGPrawdopodobnie właśnie ze względu na swoje imponujące wnętrza pałac w Kozłówce został niedawno wybrany jako miejsce akcji… filmu bollywood pt. „Shaandaar”, opowiadającego, jak można łatwo się domyślić, o dwóch bogatych indyjskich rodzinach.

SAMSUNGBiblioteka, pośrodku której stoi stół go gry w bilard francuski. Zwiedzając pałac dowiedzieliśmy się ciekawego faktu – dlaczego materiał pokrywający stoły do bilardu ma kolor zielony? Bo jest to kolor dobrze wpływający na wzrok. Wisząca nad stołem lampa (czego niestety nie widać na zdjęciu) także ma zielone klosze. To tak proste, lecz nigdy nie zwróciła na to uwagi. Z tej samej zapewne przyczyny klosze modnych w 20-leciu międzywojennych lamp nabiurkowych były zielonej barwy.

Magdalena

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: