Skip to content

Odkrywając Polskę Wschodnią. Janowiec

14 lutego 2015

Zamek w Janowcu opisywany jest przez tych, którzy go odwiedzili jako miejsce wyjątkowo interesujące, i rzeczywiście takim jest. Długo myślałam nad tym, co w tym miejscu jest takiego wyjątkowego, bo obiektywnie patrząc, nie ma tutaj żadnych spektakularnych fajerwerków. Ruiny. Częściowo odbudowane. W odbudowanej części mieści się muzeum, skromne, acz warte zobaczenia jeżeli przybędzie się w to miejsce. Znajdziemy tam eksponaty związane z historią zamku, a w podziemiach – ekspozycję porcelany z dawnych wieków.
Dobre, szczegółowe opisy zamku i jego historii można znaleźć na przykład na zamki.res.pl czy www.zamkipolskie.com.

Blogerzy zwracają uwagę, że zamek jest ciekawy, ponieważ z każdej strony wygląda inaczej. To prawda. Lecz poza tym sama zwróciłabym uwagę na jeszcze innych aspekty, na przykład na to, że Janowiec nie uległ jeszcze do cna zmerkantylizowanej turystyce. Przyjeżdżając tutaj mamy, może nie tyle poczucie że odkrywamy nieodkryte, ale miejsce to ma w sobie jeszcze coś z dzikości i istnienia w pewnym sensie na uboczu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZrujnowana część zamku. Budynek od wielu lat jest w remoncie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAChoć widok zrujnowanych zabytków zawsze boli, zwiedzanie ruin także ma swój specyficzny urok.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFragment baszty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOdbudowana część zamku. To tutaj znajduje się muzeum poświęcone głównie historii zamku. Makiety i plany odwzorowujące poszczególne etapy przebudowy zamku, dokumentacja prac renowacyjnych, informacje o osobach które przyczyniły się do prac nad renowacją i in.
W piwnicy – ekspozycja porcelany.

Zamek z trzech stron otacza naturalny wąwóz, i to kolejny czynnik powodujący, ze miejsce to jest tak niezwykłe. Otóż nad wąwozem znajdziemy ścieżkę, która – jak informuje nas znak – ma 800 m i prowadzi do restauracji na jej końcu, nad skarpą. Wygląda ona na wydeptaną przez ciekawskich przybyszów, nie stworzoną specjalnie (choć nie jestem w stanie stwierdzić, czy tak rzeczywiście było). Mój mąż stwierdził, że koniecznie musimy nią przejść, bo z miejsca gdzie kończy się, będzie jego zdaniem widok na Kazimierz Dolny. Nie odniosłam się początkowo do tego pomysłu zbyt entuzjastycznie – wszak Janowiec był trzecim miejscem, które zwiedzaliśmy tego dnia, a dla kobiety w 5 miesiącu ciąży każdy kilometr jest pewnym wysiłkiem. Dałam się jednak namówić. Z odpoczynkiem po drodze. Było warto. Ścieżka z obu stron porosła jest bujną roślinnością, miejscami z boku znajdują się pozostałości starych sadów, nasuwające na myśl sady przy starych domach na obrzeżach małych miasteczek i wsiach – miejsca, które zawsze mnie fascynowały. Widok ze ścieżki jest przedni. Rozległa panorama okolicy roztacza się przed obserwatorem. A z miejsca na końcu ścieżki rzeczywiście widać w oddali Kazimierz Dolny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAWidok ze ścieżki nad wąwozem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZaintrygowały nas dwie kolumny po bokach dróżki. Nie znam funkcji, dla której mogły być stworzone. Jeżeli ktoś z Czytelników zna ich przeznaczenie, bardzo proszę o informację.

Obok ścieżki, na terenie dawnego podzamcza zobaczyliśmy piękny budynek dworu. Jak dowiedzieliśmy się chwilę później, jest to jeden z budynków niewielkiego skansenu. Na skansen obowiązuje ten sam bilet, co na zamek, zatem w cenie zaledwie kilku złotych można zwiedzić oba te obiekty!
Skansen składa się z głównego i najbardziej okazałego budynku dworu – wybudowanego ok. 1770 roku we wsi Moniaki, przeniesionego tutaj w latach 80. XX wieku, z XIX wiecznych: stodoły, spichlerza i lamusa. We dworze zwiedziliśmy dworskie pokoje, i zaintrygował nas jeden fakt: otóż w budynku nie ma kuchni. Wyjaśniły nam to pracownice muzeum: gotowano w innym budynku, a potrawy (nawet w zimie!) donoszono do dworu. Na śmierć zapomnieliśmy, że niegdyś niektóre nieruchomości były skonstruowane właśnie w ten sposób, iż kuchnię organizowano tak, aby zapachy kuchenne nie przeszkadzały mieszkańcom – nawet w innym budynku. Na ścianach dworu wiszą przedwojenne zdjęcia przedstawiające życie dawnych jego właścicieli, u pań pracujących w skansenie dostępny jest także ciekawy i dość szczegółowy opis poszczególnych pokoi, chętnie odpowiedzą one także na wszystkie pytania.W skansenie znajduje się także wystawa etnograficzna.

Kiedy zwiedzaliśmy skansen, zaczął padać rzęsisty deszcz. Usiedliśmy na progu stodoły i jedliśmy coś na kształt podwieczorku, licząc na to, że ulewa nieco ustanie. Widząc jednak po dłuższej chwili, że nie ma nadziei na rychłe ustanie deszczu, w letnich ubraniach (naturalnie bez parasola) pobiegliśmy do samochodu zaparkowanego poza terenem zamku. Tego dnia pogoda była już mniej lub bardziej dżdżysta.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADwór przy ścieżce nad skarpą. Główny element skansenu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAU stóp zamkowego wzgórza znajduje się kościół pw. św. Stanisława Biskupa i św. Małgorzaty – wybudowany w XVI w. za sprawą Jana Firleja, właściciela tutejszych dóbr.

Tego dnia pojechaliśmy jeszcze zwiedzić pałac w Puławach – jedno z miejsc, których byłam najbardziej ciekawa. O tym naturalnie w następnym poście.

Magdalena

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: