Skip to content

Odkrywając Polskę Wschodnią. Krasnystaw

8 stycznia 2015

Późniejszym popołudniem 18 sierpnia pod wpływem spontanicznej decyzji udaliśmy się do Krasnegostawu. Jako że dzień miał się już ku końcowi, a musieliśmy jeszcze zjeść obiad i znaleźć odpowiednie miejsce na nocleg, odbyliśmy tylko niezbyt długi spacer wokół centrum miasta.

Miasto to niewielkie ma jeden zabytek, który długo będę wspominać z ogromnym sentymentem: pojezuicki kościół św. Franciszka Ksawerego wraz z przyległym budynkiem niegdysiejszego kolegium, w którym obecnie mieści się muzeum i biblioteka.

Fasada kościoła w świetle chylącego się już powoli słońca pozostawała nieco w cieniu. Plac przed kościołem także był już nieco zacieniony, lecz wyglądało to nastrojowo. Jedyna wada takiego światła – utrudniało zrobienie zdjęć.
Nastrój tego miejsca nasunął mi wspomnienia z pewnego wieczoru w 2003 roku spędzonego w Kamieńcu Podolskim – mieście także niewielkim, ale niesamowitym. Razem z koleżanką przemierzałyśmy tuz przed zachodem słońca jego uliczki, natykając się to na malowniczy kościółek, to na polankę śród murów wyglądającą niczym z obrazów Caspara Friedricha. Ktoś kiedyś powiedział, ze najważniejsze są imponderabilia. I czasem coś tak ulotnego i nieopisywalnego jak atmosfera danego miejsca rzeczywiście jest najważniejsze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKościół św. Franciszka Ksawerego w Krasnymstawie wzniesiony na przełomie XVII i XVIII w. jako świątynia zakonu jezuitów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFasada kościoła.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFigura Matki Bożej znajdująca się przed kościołem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAU podstawy figury zapisano wyjaśnienie, dlaczego i za czyją sprawą pojawiła się ona na placu kościelnym.

 Po krótkim zwiedzaniu i posiłku udaliśmy się na poszukiwaniu łaskawego gospodarza, który udostępniłby nam kawałek swojego pola pod namiot. Kierowaliśmy się na kolejny cel wyprawy – Nałęczów. Ludzie dla szalonych podróżników są życzliwi. Rodzinę która udostępniła nam w swoim ogródku wspaniałe miejsce do rozbicia się oraz możliwość zaparkowania samochodu znaleźliśmy w jednej z bocznych dróg. Zostaliśmy zaproszeni na herbatę, z czego z całą pewnością chętnie byśmy skorzystali, był to jednak jedyny wieczór, kiedy po całodziennym zwiedzaniu nawet na to nie mieliśmy już siły. Przebraliśmy się w piżamy i zasnęliśmy. Rano pozostało nam tylko nieśmiało zapukać i podziękować.
Droga rodzino z okolic Nałęczowa – jeżeli nas czytacie, dziękujemy jeszcze raz!

Magdalena

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: