Skip to content

„Ciemno, prawie noc” Joanny Bator

17 września 2014

Kilka miesięcy temu koleżanka pożyczyła mi książkę, ze słowami – na pewno ci się spodoba; akcja toczy się w Wałbrzychu, jest tam motyw księżnej Daisy, świetna książka, przeczytaj, na pewno ci się spodoba”. Książka dołączyła do półki książek do przeczytania i wydłużyła nigdy niekończąca się listę owych. Czekała na swój czas. Jej czas nadszedł. Jak dobrze jest mieć takie koleżanki… … które bezbłędnie potrafią ocenić co nam się spodoba. Informacja na okładce o Nagrodzie Nike 2013 obiecywała wiele, lecz nie przesądzała o wszystkim. Jeszcze więcej obiecywało miejsce akcji i księżna Daisy w tle. Dziennikarka wraca po latach do swojego rodzinnego Wałbrzycha, aby napisać reportaż o dzieciach, które zaginęły w mieście. Zniknęły bez śladu. Na czas pisania reportażu decyduje się zamieszkać w starym, rodzinnym domu. Nie informuje o tym nikogo w redakcji. Mierzy się z duchami przeszłości. Wspomina zmarłą siostrę, i jej niesamowite opowieści o Daisy i jej perłach. Odwiedza osiedla, gdzie mieszkały zaginione dzieci i rozmawia z ich krewnymi. Śpi niespokojnym snem w ciemnym budynku otoczonym ogrodem, w którym którejś nocy dostrzega niepożądanego intruza. I w przeciwieństwie do wielu powieści, to wcale nie tajemniczy człowiek poszukujący czegoś w ogrodzie jej domu okazuje się najważniejszą osobą za której sprawą następuje zwrot akcji. Lecz akcja z każdą stroną robi się ciekawsza. Mistrzowskie retrospekcje prowadzą po nitce do wielu kłębków, które się ze sobą łączą. Powroty do tragicznych, często brutalnych wydarzeń sprzed lat. Współczesność, we współczesności ślady i skutki dawnych cierpień, nieszkodliwi wariaci, ich fanatyczni zwolennicy… W końcu współczesne okrutne zbrodnie, które wydają się kontynuacją tych wojennych i powojennych.
W książce znajdziemy trzy rozdziały napisane w formie forum internetowego, idealnie wkomponowane w fabułę, organicznie się z nią wiążące. One wynikają z niej, a ona dalej wiąże się z nimi. Są dowodem na to, że opowieść o Internecie w czasach jego względnej świeżości nie musi być banalna i do bólu popkulturowa. Jakiż to odpoczynek po „Samotności w sieci”! O tej powieści wystarczyłoby powiedzieć, że jest mistrzowsko napisana, zasłużenie otrzymała nagrodę Nike i godna jest uwagi absolutnie każdego miłośnika dobrej prozy, a także wielbiciela Dolnego Śląska i motywów z nim związanych. Po jej lekturze przyszła do mnie jeszcze drobna refleksja – jak to jest, że akurat książki dotyczące Dolnego Śląska są tak interesujące i dobrze napisane? „Miedzianka. Historia znikania” Filipa Springera, której genialność chciałoby się głosić światu jak dobrą nowinę. Podobnie jest z „Ciemno, prawie noc”. To nie jest książka, którą się zapomina. Ona ewoluuje, żyje w człowieku. Chciałabym aby więcej osób mogło jej doświadczyć. I nie wiązałabym tego szczególnie ściśle ze swoją fascynacją tematami dolnośląskimi, akurat takim a nie innym miejscem akcji i przewijającym się tu i ówdzie wątkiem księżnej. Czy ktoś wie, na czym polega ten fenomen?

ciemno-prawie-noc Ciemno, prawie noc/ Joanna Bator. – Warszawa : W.A.B., 2012.

Magdalena

Reklamy

From → To sie czyto

4 Komentarze
  1. stoik0 permalink

    no muszę powiedzieć, że mnie zachęciłaś…:)

  2. dem permalink

    Polecam lekturę recenzji Andrzeja Horubały. Miażdżąca. Można sądzić, że Horubała zna się lepiej na literaturze niż Pani. Pisał recenzje juz w latach 80. w podziemnej „Kulturze niezależnej”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: