Skip to content

„Miedzianka. Historia znikania” Filipa Springera

30 stycznia 2014

„Po raz pierwszy ziemia zapada się pod budynkiem kuźni Preusa i kupca Reimanna. Powstaje krater tak duży, że zmieściłaby się w nim furmanka. Także w szeregu domów – od piekarza Flabego do fryzjera Friebego – utworzyła się rysa na murach spowodowana zapadnięciem się sztolni.
Pewnego dnia konie ciągnące pług po polu pana Franzkiego zapadają się w ziemi po piersi i wydają z siebie tak przerażający kwik, że ci, którzy są akurat w pobliżu, rzucają swoją robotę i wybiegają w pole z pobladłymi twarzami. Tylko niektórzy mają odwagę ruszyć z pomocą i ratować zwierzęta, inni patrzą z daleka na wystające z ziemi końskie łby i niezwykłe, lejkowate zapadlisko wokół nich.”
(Filip Springer, „Miedzianka. Historia znikania”, s. 5)

Pierwsza książka Filipa Springera, wydana w 2011 roku, to historia Miedzianki – miasteczka, a obecnie raczej mikroskopijnej miejscowości w województwie dolnośląskim.

Rzadko poruszam tutaj tematy dolnośląskie, lecz tym razem uznałam, że warto. Po pierwsze dlatego, że Dolny Śląsk i Górny to niegdyś jedna historyczna kraina. Po drugie świat jest mniejszy niż się wydaje, i w Miedziance też natrafimy na fakty z Górnym Śląskiem powiązane. Po trzecie Filip Springer to wyjątkowo interesujący autor. Pisałam już wcześniej o jego akurat późniejszych książkach:  „Źle urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u” i „Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni”. Teraz uznałam, że czas tę galerię uzupełnić.

Sama Miedzianka, temat dzieła, jest obecnie wioską według danych z 2008 roku liczącą 82 mieszkańców. Jej przedwojenna nazwa to Kupferberg. Od 1519 roku do 1945, a zatem do końca II wojny światowej miejscowość posiadała prawa miejskie.

Analizując nawet pobieżnie jej historię, szybko znajdziemy informację, że pierwszą pewną wzmianką o Miedziance jest zapiska w kronice znanego historyka, proboszcza katolickiej parafii w Miedziance, Johannesa Kaufmanna, który to po przejściu w stan spoczynku był on zatrudniony w bibliotece Grafa Schaffgotscha w Cieplicach. Ród Schaffgotschów jak wiemy był związany ze Ślaskeim w ogóle, nie tylko z tym Dolnym, ale i z Górnym, chociażby przez postać Joanny Gryzik (zwanej śląskim Kopciuszkiem) i jej męża hrabiego Hansa Ulryka von Schaffgotsch, z którym razem przeżyli szczęśliwie ponad 50 lat, umiejętnie zarządzając w tym czasie licznymi śląskimi dobrami.

W miejscowości przez kilkaset lat wydobywano rudy żelaza. Można stwierdzić, że miasto powstało, rozwinęło się, a następnie zostało zrujnowane przez górnictwo. Wydobycie zaczęło podupadać już początkiem XIX wieku, i w zasadzie skończyło się w drugiej jego połowie, choć ostatni szyb zamknięto dopiero w 1925 roku. Tymczasem od połowy wieku XIX Miedzianka zaczęła egzystować jako miejscowość wypoczynkowo-turystyczna. Jej położenie, niezwykły klimat i sława w Prusach sprawiały, iż Miedzianka stała się celem wielu wczasowiczów. Sławę miastu przynosiło też „Złoto z Miedzianki”, czyli piwo produkowane w miejscowym browarze.

W roku 1945 do Miedzianki przybywa Armia Czerwona i zaczyna się wydobycie rud uranu w okolicy miasteczka. W latach 1945-54 w miejscowej kopalni, ukrytej pod kryptonimem Zakłady Przemysłowe R-1, wydobyto 600 ton rud uranu, w całości odesłanej do Związku Radzieckiego.

Książka „Miedzianka. Historia znikania” dla mnie dzieli się mentalnie na dwie części. Historię rozwoju miasta i tytułową historię znikania. W pierwszej zaprzyjaźniamy się wręcz z mieszkańcami miasteczka, w drugiej jesteśmy świadkami jego (i zarazem ich) agonii. Powolnej, ale skutecznej.

Przez całą książkę przebija pasja badacza, tego „domorosłego archeologa”, który zgłębia absolutnie każdy detal, i mówi o tym tak, że czytelnik sam chętnie wziąłby dłuto i pędzel, i kopał w poszukiwaniu tego, czego już nie ma.

Filip Springer dostaje na przykład od kogoś korek z butelki po piwie z miejscowego browaru. Jego rozmówca mówi mu, że to nic wielkiego, na terenach po dawnym mieście znajdzie sobie bowiem nowy. Reporterski, wyjątkowy styl Springera, a może chęć „dotykania” historii, a może jedno i drugie, sprawia, że w tym przykładowo miejscu czytelnik jako żywo chce zaraz wsiąść w pociąg czy inny środek transportu, pojechać do Miedzianki i poszukać korka z browaru w Kupfenbergu, a jeżeli już nie, to udać się na pobliskie pola czy inne tereny zielone i poszukać innych skarbów, w beznadziejnym nieco przebłysku nadziei, że znajdzie się coś sprzed stu lat.

Jak można określić styl Springera? Trudno poprzestać na tym że jest reporterski, barwny, wciągający, bo to wciąż nie będzie to. Jego książki mają to do siebie, że można wziąć je do rąk z myślą w stylu: „Miedzianka? O czym to może być… E, pewnie nuda…” i nawet nie spostrzec, kiedy będzie się w połowie, wnikając w historię każdej postaci. Filip Springer potrafi napisać barwnie nawet o prawie dotyczącym zagospodarowania przestrzennego. O rzeczach, które na pozór nikogo nie interesują – jak na przykład wyschnięte rzeki, po czym okazuje się, że książka jest bestsellerem, a w bibliotece został przekroczony na nią limit rezerwacji.

Podobnie jak „Źle urodzone” i „Wanna z kolumnadą”, „Miedzianka” jest także książką w pewien sposób uniwersalną. Bo choć nie traktuje o tematach dotyczących choćby całego kraju, jak koszmarne pomysły estetyczne i związane z tym najrozmaitsze problemy społeczne, prawne, a nawet osobiste, czytając „Miedziankę” zastanowimy się nad licznymi kwestiami. Od tych wydawałoby się tak prozaicznych jak dokumentacyjna wartość prywatnych zdjęć, po tematy którymi mordowali nas nauczyciele na języku polskim, a my bardzo nie chcieliśmy się na nie wypowiadać, bo nie mieliśmy zdania, jak kreująco-niszczące działanie historii, i to, co po nas zostanie.

miedianka

Miedzianka: historia znikania/ Filip Springer. – Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2011.

Magdalena

Reklamy

From → To sie czyto

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: