Skip to content

Kochani fani Daisy von Pless…

27 stycznia 2014

Koniec stycznia to czas w sam raz na podsumowania, postanowienia i oceny, co w ubiegłym roku było dobre, a co złe. Co nowego odkryliśmy, czego nie odkryliśmy i dlaczego tak się stało.

U mnie rok 2013, podobnie jak poprzedzające go lata, był rokiem fascynacji postacią Daisy von Pless. Może mało o niej pisałam, ale nie zmienia to faktu, że postać ta fascynuje mnie nieodmiennie od dzieciństwa.

I tutaj chcę przyznać: w pisaniu o Daisy von Pless istnieją ludzie o wiele lepsi ode mnie. Znam trzy takie osoby:

1. Barbara Borkowy i jej blog DAISYPLESS.

2. Mateusz Mykytyszyn i jego blog Daisy von Pless i jej świat.

3. Bronisława Jeske-Cybulska i jej blog Daisy of Pless.

Pierwszy z nich odkryłam zaledwie kilka dni temu dzięki facebookowemu profilowi Fundacji Księżnej Daisy von Pless (też skądinąd bardzo ciekawemu). Nie muszę dodawać, że od razu mnie zachwycił.

Drugi – Mateusza Mykytyszyna – znam prawie od początku jego istnienia.

Trzeci – tutaj małą aktualizacja, odkryłam dzięki p. Marcie Dąbrowskiej  dopiero 18 lutego 2014 r. Najciemniej pod latarnią…

Tych troje pisze o naszej ulubionej księżnej pod absolutnie każdym kątem: o jej życiu, mężu, dzieciach, podróżach, problemach, balach, adoratorach, listach do niej i od niej, jak wyglądał Książ za jej czasów, z kim miały ożenić się jej dzieci, kim byli jej przodkowie, kto podrywał jej przodków i tak dalej i tym podobne.

Sama jestem zadowolona szczególnie ze swojego postu pt. Miejsca, w których żyła Daisy von Pless. Przeprowadziłam w nim pierwszą w Internecie analizę tego, gdzie Daisy mieszkała od urodzenia aż do śmierci. Mimo, że nie jest ona ani doskonała, ani stuprocentowo kompletna (brakuje m. in. willi w Monachium), i dziś pewnie w ogóle napisałabym ten post zupełnie inaczej, jestem z niego zadowolona, bo włożyłam weń więcej czasu, poszukiwań, porządkowania niż w większość postów na tym blogu. Jakiś czas potem odwiedziłam Książ i zaczęłam opisywać (fakt, bardzo powoli i mozolnie) swoją wyprawę do Pragi przez Górny i Dolny Śląsk. Zwiedzając prawie zupełnie pusty, obrabowany wpierw przez Armię Czerwoną a później pospolitych szabrowników zamek Książ, pamiętam swoją radość na myśl o tym, jak po powrocie do domu zamieszczę w swoim poście zdjęcie Ma Fantaisie. Za późno – Mateusz Mykytyszyn zrobił to wcześniej.

I bardzo dobrze. Rywalizować z Barbarą Borkowy, Mateuszem Mykytyszynem czy Bronisławą Jeske-Cybulską w pisaniu na blogu o Daisy nie ma większego sensu. Podobnie jak rywalizować z Bytom, hasie… w pisaniu o Bytomiu. Nie mam zamiaru też tego robić. Są świetni. Piszą barwnie i interesująco.

Jest taki przedwojenny rysunek satyryczny, na którym czterech literatów: Tuwim , Boy Żeleński, Słonimski i Kaden-Bandrowski stoją w Krakowie przed pomnikiem Mickiewicza i pytają: „Panie, czym jesteśmy przed twoim obliczem?”.
Mickiewicz odpowiada: „Prochem i niczem”.

Tym żem w kwestii Daisy przy tej trójce. Polecam ich blogi z czystym sumieniem.

Magdalena

Reklamy

From → Osoby, Pszczyna, Różne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: