Skip to content

„Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni” Filipa Springera

4 października 2013

Nie potrafię wyobrazić sobie wanny z kolumnadą. Może to i lepiej…

Normalnie recenzja książki powinna się pewnie zaczynać od słów „Filip Springer to pisarz, który dał się poznać jako autor prześwietnych książek, a jego najnowsza książka jest równie prześwietna jak poprzednie”. To prawda. Ale ta książka nie jest normalna ani taka jak inne. To książka na temat, jak spisze sam autor, który nikogo nie interesuje. A to naprawdę interesujące, bo temat dotyczy wszystkich.

Temat tej książki nie jest ważny. Politycy umieszczają go na ostatnim miejscu listy swoich priorytetów. Przeszkadza w robieniu interesów przedsiębiorcom. Nie rozpala umysłów.
(Filip Springer, „Wanna z kolumnadą”, s. 7)

To książka, która na swój sposób jest wstrząsająca, mimo że na taką nie wygląda.

Czy reportaże o przestrzeni mogą być wstrząsające? Mogą. I są. Autor bowiem pisze tutaj o zjawiskach nie tylko przestrzennych, ale także psychologicznych. Przeprowadził rozmowy z dziesiątkami osób. Mamy tutaj wszystko. Obojętność, agresję, okłamywanie człowieka przez samego siebie, a także przez innych ludzi, uciekanie od problemów i udawanie że ich nie ma, błędne decyzje i wypieranie się ich przed samym sobą i przed innymi ludźmi, zwalanie obowiązków na innych, zwalanie odpowiedzialności na innych, najniższe ludzkie instynkty. Najgorsze ludzkie cechy.

Ucieczka z ulicy Urbanistów

Ład przestrzenny to ponoć coś, o czym każdy w Polsce słyszał, ale nikt go nie widział.
Pierwszy rozdział przynosi od razu mocne uderzenie. Mowa jest tutaj m. in. o problemach przedmieść, ale nie tylko. Mowa jest tutaj przede wszystkim o ucieczce. Masowej ucieczce ze swojego miejsca zamieszkania w inne miejsce. I o tym, co z tego wynika.

Co kilka lat Centrum Badania Opinii Społecznej zadaje Polakom dwa pytania. Na pierwsze z nich – gdzie mieszkasz? – prawie połowa respondentów odpowiada, ze w bloku. Na drugie – gdzie chciałbyś mieszkać? – jest jeszcze prostsza. Brzmi ona: „Nie tutaj”.
(Filip Springer, „Wanna z kolumnadą”, s. 13)

Jest mowa o ustawach, o prawie które obowiązuje w Polsce i innych krajach. Nuda? Nieee… Bo te regulacje mają wyjątkowo poważne konsekwencje. Poważniejsze, niż nam się wydaje przed przeczytaniem tego rozdziału.

Znak wodny

Po braku ładu przestrzennego brniemy dalej w błocie. Budynki pseudohistoryczne i pseudohistoryzujące. Piramida w Bolesławcu (po cóż daleko szukać, w Tychach mamy swoją), wieża zamkowa w Pile i kolumny, kolumny, morze kolumn wszędzie. Grecy i rzymianie zadziwili by się srodze tym porządkiem. W tym rozdziale dowiadujemy się, skąd tytuł. To boli…

Pasteloza – studium przypadku

Opanowała nie tylko blokowiska. Opanowała wszystko. Opanowała nawet wysmakowane architektonicznie modernistyczne wille. Oczywiście także na Śląsku. Autor znowuż, aby napisać ten rozdział przeprowadził liczne rozmowy. I niestety – tak jak sam pisze we wstępie – nie przynoszą one nadziei na to, ze wkrótce będzie lepiej. Wiele wskazuje na to, ze będzie jeszcze gorzej.

Jak zastukać, odda pusto, pod „pastelowym” szaleństwem jest bowiem styropian – Jedyny Argument. Bo przecież trzeba było ocieplić. Z Jedynym Argumentem trudno dyskutować, jego krytycy automatycznie są przyporządkowywani do kasty architektonicznych radykałów. Styropian nie znosi subtelności, znika pod nim oryginalna kolorystyka i faktura budynków – czerwona, klinkierowa cegła, mineralny tynk, frezowanie. Znikają architektoniczne detale, gzymsy, ornamenty.
– Czy architektura jest dla ludzi, czy ludzie dla architektury? – błysnął kiedyś złotą myślą prezes warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, rozmawiając z Haliną Skibniewską. Ona, wybitna architektka i autorka kultowego osiedla Sady Żoliborskie, chciała jedynie, by nie ocieplać zaprojektowanych przez nią bloków z cegły klasycznym styropianem.
– To cegła i elementy stolarki okiennej decydują o charakterze tego miejsca – argumentowała.
On miał inny pomysł. Wymyślił, że fakturę cegły narysuje się na styropianie, już po ociepleniu. I będzie prawie tak, jak kiedyś. Tłumaczył, że z daleka, nic nie będzie widać. Nie mówił, co zrobić z oczami, gdy podejdzie się bliżej.
(Filip Springer, „Wanna z kolumnadą”, s. 71-72)

Klejnot w koronie

Ten rozdział można podsumować jednym zdaniem: historia o tym jak zniszczono Karpacz jednym budynkiem i jak jego właściciel naginał prawo aby osiągnąć swój cel.

Nad rzekę

Rozdział o rzekach pozornie najmniej rzucający się wo czy (bo na przykład zdjęcia, w stosunku do pozostałych rozdziałów, nie kłują w oczy z tak wielką siłą), ale naprawdę bardzo bolesny. Porusza problemy, o których już od dawna na naszym śląskim podwórku pisał Ryszard Kulik, psycholog i ekolog. Rzeki są bądź zaniedbywane, bądź wręcz mordowane. Wysychają, zarastają, zanikają. Już na pierwszej stronie mamy też nawiązanie do dalszej części książki, i trudno powiedzieć, która z tych części jest smutniejsza.

18 marca 2012 roku w Porcie Praskim w Warszawie spłonął zabytkowy Dworzec Wodny. Po prostu się zapalił. Tak sam z siebie. Można się było tego spodziewać. W porcie ma wkrótce stanąć luksusowe osiedle. Dworzec do niego zupełnie nie pasował.
(Filip Springer, „Wanna z kolumnadą”, s. 113)

Płot nasz powszedni

Ulotki reklamujące osiedla o których mowa w książce są doprawdy tragifarsą. Każde z nich jest ekskluzywne, wyjątkowe, jest ostoją spokoju i bezpieczną przystanią. Jakim cudem każde z dziesiątek osiedli budowanych w całym kraju przez deweloperów może być ekskluzywne i luksusowe, skoro o ekskluzywności decyduje między innymi unikatowość danego produktu i jego znikoma podaż rynkowa?
Rozdział „Płot nasz powszedni” najbardziej wybebesza ludzkie wady, i robi to bez znieczulenia. Tutaj nie ma miejsca na sentymenty, ubierania tego w humor żeby ludziom nie było przykro. To najprawdziwsze, proste i dobrze wypolerowane zwierciadło.

Fragment rozmowy na temat zamykanego placu zabaw:
– Jak się płot zamknie, to się będzie zużywało mniej. Poza tym ludzie tam psy wypuszczali i one paskudziły.
– A pani po swoim psie sprząta?
– Nie, ale ma kaganiec.
– A co ma kaganiec do psiej kupy?
– No, ze nie ugryzie.
– Kto?
– No pies.
– Ale sprząta pani po nim, czy nie?
– Sprzątam, tylko dziś zapomniałam, bo się spieszę.
(Filip Springer, „Wanna z kolumnadą”, s. 153)

35 na 908

Problem wszechobecnych, beznadziejnych przy tym estetycznie reklam wydaje się właściwy tylko Polsce. Nawet w innych krajach słowiańskich na próżno szukać tego zjawiska. Potwierdzenie pierwszej myśli nad fotografiami do tych dwóch rozdziałów znajdziemy w nietuzinkowym posłowiu Andrzeja Stasiuka pt. „Badziew z betonu”: „A jednak lubię brzydotę mojego kraju. Jest niepowtarzalna. Nigdzie nie ma takiej drugiej.”

Filip Springer zapisuje tutaj jedne z najbardziej kuriozalnych rozmów, jakie można sobie wyobrazić. Jeżeli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić dwójmyślenia w latach dwutysięcznych i dwa tysiące dziesiątych, to tutaj znajdzie dobre przykłady. W tym rozdziale znajdziemy też zapowiedź kolejnego tematu – aktywistów, którzy nie mogą na to wszystko patrzeć i wzięli sprawy w swoje ręce.

– A po co pan w ogóle do mnie z tym dzwoni?
– Pytam ludzi, dlaczego wieszają nielegalne banery na mieście.
– A to pan nie wie, czemu wieszają?
– No nie wiem.
– Bo każdy chce się zareklamować, zarobić. I chce na to wydać jak najmniej pieniędzy. Więc się wiesza gdzie popadnie. To nie trzeba nigdzie dzwonić, żeby się tego dowiedzieć.
– Ale pan tego nie robi? Pan nie wiesza?
– Nie, ja nie wieszam. Ale może zacznę. Nie wiem.
(Filip Springer, „Wanna z kolumnadą”, s. 199)

Czyn 2.0

„35 na 908” i „Czyn 2.0” to rozdziały wyjątkowo wobec siebie komplementarne, bo dotyczą problemu wszechobecnych reklam i wszechobecnego chaosu oraz osób, które z tym wszechobecnym chaosem próbują cokolwiek zrobić w czasach, w których czyn społeczny zdecydowanie nie jest na czasie, a bycie miejskim aktywistą przynosi więcej problemów niż chwały. Mowa tutaj o osobach sprzątających i naprawiających Łódź, ale tego typu grupy działają także w innych miastach. Cieszy podana w tym tygodniu w prasie informacja, że ludzie którym nie jest obojętne wszystko co znajduje się za ich własnym płotem znaleźli się także w Katowicach.

wanna

Wanna z kolumnadą: reportaże o polskiej przestrzeni/ tekst i fot. Filip Springer. Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2013.

Polecam:

Filip Springer: Bez sztuki współczesnej da się żyć, bez architektury absolutnie nie

Filip Springer zrywa nielegalne reklamy i obrywa

Partyzanci biorą nożyczki i walczą o ładne miasto

Magdalena

Reklamy

From → To sie czyto

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: