Skip to content

Co ma Śląsk wspólnego z Edynburgiem?

2 czerwca 2013

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Na pierwszy rzut oka oczywiście nic. Edynburg to pojedynczy ośrodek miejski, na Śląsku miasta układają się w konurbację. Jeżeli rozpatrzymy tylko Edynburg i Katowice jako stolice regionów, różnią się one pod względem liczby ludności o prawie 200 000, a nie wiadomo jak tutaj rozpatrywać liczbę ludności zamieszkującej całą aglomeracje górnośląską. Pod względem powierzchni województwo śląskie, a nawet województwo śląskie + województwo opolskie i Szkocja mają się do siebie zupełnie nijak. Głową państwa jest w jednym przypadku prezydent, w drugim królowa. Do Edynburga przeniosło się prawdopodobnie 10% ostatniej fali polskiej emigracji na Wyspy Brytyjskie.  Do Katowic nie przeniosła się ostatnio żadna ludność emigracyjna. I tak dalej.

Jest jednak kilka powodów, dla których w Edynburgu, który odwiedziłam w kwietniu 2011 roku czułam się trochę jak w Katowicach. (Katowicach przyszłości?)

1) Symbole
Szkocja, Walia i Irlandia Północna to regiony, które wyraźnie zaznaczają swoją odrębność. W Edynburgu widać to naprawdę bardzo, bardzo wyraźnie.

a) Oset, znany jako narodowy kwiat Szkotów. Legenda mówi, że rośliny te uratowały ich przed armią norweskiego króla Haakona. Napastnicy chcieli zaatakować pod osłoną nocy i, żeby nie narobić hałasu, zdjęli buty. Ale jeden z żołnierzy nadepnął bosą stopą na oset. Narobił krzyku, Szkoci się zbudzili i pokonali nieprzyjaciela.
Oset w Edynburgu pojawia się absolutnie wszędzie i na wszystkim. Na latarniach zamku Holyrood, na murach, rzeźbionych bramach, kratkach okien kamienicznych piwnic, na szybach pubów, w winietach gazet, i naturalnie – na pamiątkach. Znajdziemy tutaj z motywem ostu wszystko czegokolwiek dusza zapragnie – od porcelany, przez biżuterię, po opakowania ciasteczek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

b) Szkocka krata – podobnie jak wyżej. Kupimy tutaj nawet ręczniki z tandetnym wzorem imitującym szkocki kilt. Ale oprócz tego wszelkiego rodzaju kaszmirowe szale i inne doskonałej jakości dodatki. I, naturalnie, łatwo jest znaleźć oryginalne szkockie kilty, oraz wszelkie potrzebne do tradycyjnego stroju elementy: torebki, brosze ect. Siedzenia w autobusach Lothian Buses obite są materiałem w szkocką kratę. Co więcej – w tle gra cicha, dyskretna szkocka muzyka. Obok stacji kolejowej codziennie stoi Szkot w tradycyjnym stroju, gra na dudach. Muzyka ta niesie się po otoczeniu dworca, słychać ją m. in. na Walter Scott Monument – pomniku poświęconemu Walterowi Scottowi, zbudowanemu w formie wieży – na której szczycie przeczytamy tablice opisujące życie pisarza, i posłuchamy jego wierszy. Naturalnie, na płaskorzeźbionych drewnianych dekoracjach wnętrza, znajdziemy oset.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
c) Flaga Szkocji. Po cóż się rozpisywać… Jest na budynkach, w witrynach sklepów, na pamiątkach…

OLYMPUS DIGITAL CAMERAW Edynburgu przez cały rok można zakupić ozdoby choinkowe ze szkocką flagą, ostem, a w 2010 roku można było także ozdoby wyprodukowane z okazji ślubu księcia Williama i Catherine Middleton. Przy czym obsesja wywołana przez „royal wedding” w Szkocji i tak była raczej umiarkowana.

Gdyby kogoś porwano i wysadzono na ciemnej edynburskiej ulicy, w ciągu kilku minut nie rozmawiając z nikim, zorientował by się on w jakim jest regionie.

Śląsk to region unikatowy w skali kraju i odmienny od pozostałych jego obszarów. Złożyły się na to różnego rodzaju uwarunkowania historyczno-polityczno-kulturowe, a współcześnie coś, co potocznie zwykło się określać „śląskim przebudzeniem”. Ślązacy zaczęli używać herbu Piastów śląskich i identyfikować się z barwami złoto-niebieskimi.
Przy okazji starań Katowic o tytuł Europejskiej Kultury 2016 niesamowitą furorę zrobił nowy logotyp miasta w formie kolorowego serca.

2) Język/dialekt/gwara/language variety.
Językoznawcy do upojenia mogą spierać się na temat tego, czy istnieje coś takiego jak język szkocki, jak i na temat tego, czy godka śląska jest językiem, gwarą czy dialektem i jakie niesie to ze sobą konsekwencje.
W Szkocji sytuacja językowa jest o tyle skomplikowana, że nakładają się tam trzy zjawiska: szkocka odmiana języka gaelickiego (Scots Gaelic), i język szkocki (Scots zwany także Lallans), który wymieszał się na terenie Szkocji z językiem angielskim. Oprócz tego, że szkocki istnieje w Szkocji w formie czystej, większość ludności Szkocji mówi taką odmianą języka, która sytuuje się gdzieś na długiej linii kontinuum językowego pomiędzy angielskim i szkockim.
Na Śląsku wciąż trwa spór o to, czy godka śląska to osobny język, czy odmiana języka polskiego. Językoznawcy są w stanie udowodnić obie tezy. Cokolwiek by jednak na ten temat nie sądzić, faktem jest że śląska godka ma swoje odmiany, a osoby jej używające potrafią nią mówić w bardzo różnym stopniu, i w związku z tym tworzy się podobne kontinuum – pomiędzy „czystym” – nazwijmy to – dialektem śląskim, a polskim językiem literackim. Co więcej, na Śląsku mieszkają także osoby niemieckojęzyczne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAGaelic Language (Scotland) Act 2005, eksponowany w holu Szkockiego Parlamentu.

Podobnie jak coraz bardziej dowartościowuje się godkę ślaską (powstał „Górnoślonski Ślabikorz” – elementarz napisany przez świetnych specjalistów; powstają inne teksty – chociażby prasowe, działają stowarzyszenia Pro Loquella Silesiana i Danga, młode pokolenie tworzy po śląsku memy i profile na Facebooku), tak Zjednoczone Królestwo zmieniło pogląd na temat odmian języka angielskiego innych niż „Queens’ English”, i ponoć dopuściło używanie odmian szkockich czy walijskich nawet w BBC. Tendencja równouprawnienia odmian języka angielskiego widoczna jest także w Polsce – lektorzy tekstów egzaminacyjnych w podręcznikach z testami gimnazjalnymi i maturalnymi często mówią silnym akcentem szkockim. Jeszcze zaledwie kilka lat temu zjawisko to nie istniało.

3) Sejm/parlament

W Edynburgu w ścisłym centrum miasta stoi nowy budynek Szkockiego Parlamentu. Ten nowoczesny gmach został otworzony w 2004 roku przez królową. Szkocki Parlament to jednoizbowe ciało ustawodawcze, którego uprawnienia są co prawda o wiele mniejsze niż Parlament Wielkiej Brytanii, jednak należy do niego część decyzji lokalnych, dotyczących takich dziedzin jak służba zdrowia, rolnictwo i wymiar sprawiedliwości, a także w dużym stopniu sprawy gospodarcze i budżet.
Przy wejściu do parlamentu zobaczymy ogromną tablicę w dwóch językach: angielskim i gaelickim. Niewielka ekspozycja wewnątrz parlamentu także opisana jest w dwóch językach. Strona internetowa parlamentu prowadzona jest w trzech językach: angielskim, gaelickim i szkockim.
Szkocki Parlament można zwiedzać za darmo, także z przewodnikiem. w głównym holu parlamentu przygotowano małą, lecz ciekawią ekspozycję dotyczącą zadań tegoż, zdjęcia i nazwiska osób, które jako pierwsze zwróciły tutaj uwagę na jakiś konkretny, istotny problem. W jednej z gablot zobaczymy Gaelic Language (Scotland) Act 2005, dokument dotyczący języka gaelickiego, m. in. jego oficjalnego uznania i ochrony. To, co daje się łatwo dostrzec w tej ekspozycji, to szczególne zwrócenie uwagi na obywatela, na osoby tutaj żyjące, którym przecież organ ten ma służyć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERANapis przed wejściem do Szkockiego Parlamentu.
W języku angielskim i gaelickim.

OLYMPUS DIGITAL CAMERANazwa sklepu na głównej ulicy Edynburga. Słowo „wee” oznacza „a little”, czyli „trochę”, i jest przez Szkotów używane bardzo często w jego zastępstwie. Zamiast „just a little” usłyszymy tutaj „just a wee bit”, a znajomym przywieziemy właśnie „just a wee gift” from Scotland.

W Katowicach w ścisłym centrum miasta stoi okazały gmach Sejmu Śląskiego, w którym obecnie mają siedzibę Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego oraz Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach. Z tego też względu, gmach potocznie nazywany jest przez mieszkańców „urzędem marszałkowskim” albo „urzędem wojewódzkim”. Budynek dawnego Sejmu Śląskiego powstał w latach 1925–1929 i w przedwojennej Polsce był największym budynkiem pod względem kubatury na terenie kraju.
Ta interesująca budowla bywa czasem otwarta dla zwiedzających, niestety bardzo rzadko. Zwiedzanie bywa organizowane zazwyczaj przy okazji świąt państwowych i związanych ze Śląskiem okrągłych rocznic. Można co prawda na specjalną prośbę zamówić wycieczkę dla grupy, nie jest to jednak rozwiązanie wygodne ani proste.
Wielka szkoda, bo miejsce to jest kolejnym unikatem, o czym wie każdy, kto miał to szczęście, aby je zwiedzić. Znajduje się tutaj Sala Sejmowa, która była wzorcem dla sali Sejmu II RP,  przepiękne i niezwykle ciekawe sale: Marmurowa i Boazeryjna, pokoje pełne pamiątek po dawnych wojewodach, winda paciorkowa zwana „pater noster”, prawdopodobnie ze względu na przerażenie niektórych pasażerów, którzy musieli wejść do tego nigdy nie zatrzymującego się dźwigu osobowego i być może na tę okazję odmawiali liczne zdrowaśki albo ojczenasze. Sejm Śląski ma podziemia, a także basen (!) odkryty zaledwie kilka lat temu. Zbiornik wodny chronił skarbiec, aby nie dało się do niego podkopać. A było co chronić, skoro przed II wojną światową w skarbcu znajdowało się około tony złota w sztabach, a Skarb Śląski był na tyle zasobny, iż pożyczał pieniądze Skarbowi Polskiemu.
I tutaj rodzi się pytanie – dlaczego tego niepowtarzalnego klejnotu, jakim jest gmach Sejmu Śląskiego nie otworzyć normalnie dla zwiedzających? Przynajmniej na 1,5 godziny dziennie, albo też na kilka godzin dwa razy w tygodniu. Dlaczego?

Muzea, galerie i pozostałe atrakcje

Edynburg to miasto, w którym w ciągu trzech dni można wydać 150 funtów wyłącznie na wizyty w muzeach. Bynajmniej nie tylko dlatego, że cena jednego biletu wynosi 10-15 funtów. Tutaj niemal co dwie kamienice znajdziemy jakieś muzeum lub podobną atrakcję. Walter Scots Monument, Holyrood Castle, Muzeum Edynburga, Szkocka Galeria Narodowa, Muzeum Szkockiej Whisky, Camera Obscura… Jeżeli komuś po całym dniu zwiedzania brakuje wrażeń, może późnym wieczorem lub nocą zwiedzić The Real Mary King’s Close, czyli odkryte pod koniec XX wieku podziemia Edynburga. Posłuchamy w nich historii o duchach, a także opowieści o prawdziwych edynburczykach i ich przygodach życiowych, o epidemii cholery która nawiedziła miasto i wyjdziemy pod wrażeniem tego miejsca.
Miłośnicy polityki i samorządności chętnie udadzą się do  Szkockiego Parlamentu. Tak jak wcześniej była mowa – można go zwiedzić za darmo, samemu bądź z przewodnikiem.
Edynburg to prawdziwe zagłębie muzeów. Brytyjczycy (w tym Szkoci) potrafią zrobić muzeum ze wszystkiego. Na samoistnie rodzące się pytanie „dlaczego” autorka odpowiada: pewnie dlatego, że potrafią docenić to, w czego są posiadaniu. W brytyjskich muzeach zachowały się eksponaty nieprawdopodobne. To, co najbardziej zapadło mi w pamięć, to lalki i maleńkie elementy wyposażenia domku dla lalek w muzeum Beatrix Potter na farmie Hill Top w Sawrey. To prawie tak, jakby w Polsce zachował się dom Marii Konopnickiej z całym wyposażeniem, łącznie z jej zabawkami z dzieciństwa. Oczywiście, przez Wielką Brytanię nie przetoczyła się tak dramatycznie II wojna światowa, ani też zasadniczo nie zmieniały się granice państwa. Kultura i historia brytyjska jest także naturalnie lepiej rozpropagowana, jako że język angielski stał się lingua franca, i na razie nim pozostaje, toteż atrakcje Wielkiej Brytanii nie potrzebują już aż tak silnej promocji.
Tylko że tutaj nie chodzi wyłącznie o to. Brytyjczycy potrafią docenić to co mają, nawet jeżeli nie jest to unikat na skalę Europy, lecz całkiem nowy budynek, czy jedna z licznie, bardzo licznie zachowanych (i zadbanych!) rezydencji. Informacja o miejscach wartych odwiedzenia już kilka lat temu była imponująca, i tworzyła logiczną sieć. Wchodząc do dowolnego miejsca, jak: dworzec, centrum informacji turystycznej czy jedno z muzeów/jedna z atrakcji, dowiemy się o wszystkich innych w danym regionie. Stojaki z ulotkami są wszędobylskie. Ulotki często dostępne są w kilku językach, czasem egzotycznych. Strony internetowe zarazem szczegółowe i przejrzyste. Miłośnik historycznych pamiątek nigdy nie będzie się czuł zagubiony ani znudzony. Nie ma jak ani kiedy.

Katowice w ostatnich latach poprawiły się. Oprócz Muzeum Śląskiego i Muzeum Historii Katowic, o którym prawie nikt nie wiedział gdzie jest, mamy filię MHK na Nikiszowcu (Dział Etnologii Miasta) oraz na ulicy Kopernika (Muzeum Barbary i Stanisława Ptaków), a ich strony internetowe w końcu prezentują się estetycznie i są przyjazne dla użytkownika. Muzeum Ślaskie organizuje liczne wykłady i zajęcia. Powstał szlak moderny. Od ok. 6 lat działa centrum informacji turystycznej.

Co jeszcze w Katowicach można utworzyć:

1) Muzeum Marii Goeppert-Mayer.
Lub przynajmniej pomnik Noblistki. Oraz tablice przy wjazdach do miasta z każdej strony, brzmiące „Miasto Marii Goeppert-Mayer wita!”.
Czy nie zachowały się po niej żadne pamiątki? Dlaczego sami katowiczanie nic nie wiedzą na ten temat?
PS. Nawet jeżeli, na Walter Scott Monument w Edynburgu także nie ma żadnych pamiątek po pisarzu. Jako miejsce na pomnik Noblistki z Katowic proponuję Plac Wolności. Ewentualnie park obok Biblioteki Śląskiej (miejsce związane z nauką i wiedzą), lub campus Uniwersytetu Śląskiego na ulicy Bankowej (miejsce związane z tymże).

2) Oprócz szlaku katowickiej moderny – muzeum moderny. Jako idealne miejsce sprawdził by się w tym celu parter którejś z modernistycznych kamienic, bądź jedna z modernistycznych willi. Mam nadzieję, że miasto stać na taki wydatek.
Czy przetrwały projekty budynków ze szlaku katowickiej moderny? Jeżeli tak, kto je posiada? Czy ten ktoś zechce je oddać/odsprzedać lub przynajmniej wypożyczyć do zeskanowania, aby możliwe było wykonanie ekspozycji?  Kim byli projektanci tych budynków? Kto w nich mieszkał? Jakie są ich specyficzne cechy i historia? Pocztówki i zdjęcia z przedwojennymi Katowicami, przede wszystkim z Drapaczem Chmur, dobrze byłoby gromadzić w jednym miejscu. Podobnie jak wszelkie inne przedmioty związane z tymi budynkami, które jakimś cudem jeszcze przetrwały.
Ewentualnie – rzetelną wystawę poświęconą katowickiej modernie w nowo powstającej siedzibie Muzeum Ślaskim. Na pewno dałoby się ją udatnie wkomponować w koncepcję muzeum.
Okres międzywojenny, w tym jego architektura cieszy się sporym zainteresowaniem. W oddziale Muzeum Historycznego Miasta GdańskaDomu Uphagena urządzono około rok temu (25 maja 2012 roku) wystawę dotyczącą architektury i urbanistyki Wolnego Miasta Gdańska. Wystawa cieszyła się tak ogromnym zainteresowaniem, że wpierw czas jej trwania przedłużono – i trwała prawie rok, a następnie zaczęto wypożyczać ją zagranicę. Wielbiciele tego okresu z niecierpliwością czekają na wydanie książki z wystawy. W Brnie, chcąc zwiedzić Willę Tugendhatów, lepiej wcześniej zarezerwować bilety, aby nie musieć obejść się smakiem. Katowice także mają wiele ciekawych obiektów, należy to zatem wykorzystać. Autorka ubolewa nad faktem,  iż elektroniczne tablice informacyjne Szlaku moderny są ustawicznie niszczone przez wandali.

To tylko dwa pomysły, możliwości istnieją zapewne dziesiątki.

W poście z kolejną porcją rozważań na temat przestrzeni miejskiej do zobaczenia wkrótce!

Magdalena

Reklamy
7 Komentarzy
  1. a propos Szkocji, akcentu jej mieszkańców, jej odrębności i poczucia humoru…polecam fragment pewnego serialu komediowego http://www.youtube.com/watch?v=5FFRoYhTJQQ

Trackbacks & Pingbacks

  1. Industriada. Człowiek w śląskiej krainie czarów | Odkrywając Śląsk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: