Skip to content

Książ – na apartamentach Daisy

13 lipca 2012

Wspomnienia z podróży rowerowej do Pragi – część 9, dzień 6.

Jest 2 września 2011 roku, polska część naszej wyprawy do Pragi powoli dobiega końca. Dziś odwiedzimy jedno z najbardziej oczekiwanych miejsc na trasie – rezydencję księżnej Daisy von Pless, zamek w Książu.

Zamek jest budowlą ogromną, niestety sprawia wrażenie ogromnej pustki. Rozkradziony przez armię radziecką, a po wojnie przez zwykłych szabrowników. Przez lata niezabezpieczony, stanowił łatwy obiekt kradzieży. Został odnowiony
o wiele za późno, aby zwiedzający mogli tutaj cieszyć oczy taką ilością pamiątek po rodzinie Hochbergów, jaka byłaby w stanie może nie zapełnić olbrzymią posiadłość, lecz przynajmniej zniwelować wrażenie pustki.

Brama wjazdowa na dziedziniec zamku. Obecnie mieści się w niej restauracja. Podobnie – w pozostałych obiektach przyzamkowych działają lokale gastronomiczne, oraz informacja turystyczna.

Mijamy zabudowania przyzamkowe. Wchodzimy na dziedziniec…

… i widzimy to, na co czekaliśmy przez kilka dni podróży. Obiekt wielu wcześniejszych rozmyślań i wizji. Zamek Książ. Dziedziniec Honorowy pełen rzeźb. Dawną posiadłość Daisy von Pless.

Figura Zeusa porywającego Europę. Dziedziniec Honorowy obfituje w obiekty,
na których podróżnik zatrzyma swoje oko, zanim wejdzie na komnaty.

Linie krzewów przyciętych w stylu ogrodów francuskich, balustrada i rzeźby. Moglibyśmy tutaj spędzić długie chwile. Powstrzymuje nas skwar, kolejne wyzwania na trasie, lecz przede wszystkim nieodparta ciekawość, jakimi korytarzami przechadzała się Daisy, co po niej tutaj zostało…

Na trawniku elementy płaskorzeźb.

Herb Hohbergów nad wejściem do pałacu.

Kominek w jednej z komnat. Sale zamkowe są opustoszone, większość mebli
i wyposażenia została rozkradziona wpierw przez Armię Radziecką, a następnie – przez długie lata pałac niezabezpieczony, niszczejący, narażony był na kradzieże
i systematycznie padał ich ofiarą. W komnatach pozostało niewiele mebli, obiekt stwarza często wrażenie pustego gmachu.

Meble i fortepian w kolejnym pokoju. Jedne z nielicznych mebli w zamku.

Korytarze w tym ogromnym gmachu to ciekawa plątanina korytarzy reprezentacyjnych, interesujących zakamarków, zdobionych protomami kolumn, tu i ówdzie schody prowadzą ostro w dół, stoją gabloty z wałbrzyską porcelaną… Tutaj – korytarz obok Sali Maksymiliana, utrzymany w żółcieni, błękicie i zieleni.

Widok z balkonu na Salę Maksymiliana. Czyż nie przypomina ona Pszczyńskiej posiadłości Hochbergów?

Kominek i żyrandol w Sali Maksymialiana.

Nad dwojgiem drzwiami wejściowych złocone zdobienia.

Sala balowa, niegdyś bogato zdobiona i z wyższym sufitem. W czasie wojny jej estetykę bezpowrotnie zniszczono, dostosowując do standardów wzorcowej architektury III Rzeszy. Obniżono sufit i nadano jej surowego klimatu.

Salon Zielony i Biały w Książu  (na zdjęciu powyżej – Biały) to dwa podobne do siebie, przytulne pokoje. Umeblowano je wyposażeniem z pensjonatu, który Daisy von Pless pomagała urządzać według swojego gustu. Ciekawym elementem zdobniczym obu salonów jest wstęga biegnąca wokół sufitu, „odbijająca się” w podłodze.

Kominek w Salonie Białym.

Sufit w Salonie Białym, zdobiony motywami roślin, girlandami i kratką regencyjną.

Salon Chiński.

Ścianę w Salonie Chińskim ozdabia tkanina z ptakami, m. in. pawiem.

Warto zwrócić uwagę na żyrandol w Salonie Chińskim – wykonany ze szkła, zdobiony kwiatami stylizowanymi na chińskie.

Jednym z ciekawszych elementów zamku Książ, zapełniającego puste komnaty, jest wystawa poświęcona Daisy von Pless, jej rodzinie, ówczesnym pracownikom zamku, jak i samemu zamkowi. Wystawiane są na niej archiwalne zdjęcia, należące do zamku i osób prywatnych. Towarzyszą im barwne opisy. Znajdziemy tam zdjęcia Daisy, Hansa Heinricha Hohberga, ich dzieci, służby zamkowej, a nawet tak rzadkie zbiory jak zdjęcia Klotyldy Silvy y Candanamo, z którą związał się książę po rozwodzie z Daisy, a która zdradziła go później z jego własnym synem. Na ścianie jednej z komnat znajdziemy też fotografie  „Ma Fantaisie” – ulubionego miejsca odpoczynku Daisy, dwóch domków wiejskich krytych strzechą, otoczony niewielkim ogrodem wzorowanym na tarasach zamku w Newlands. Zabudowania „Ma Fantaisie” nie zachowały się, dlatego też zdjęcia obiektów można uznać za niezwykle cenne.

Schodzimy na tarasy zamkowe. W części stworzono ogród w stylu francuskim. Sporo tutaj miejsca do spacerów.

Ogród francuski z ozdobną fontanną.

Obchodzimy pałac tarasami. Co raz widzimy inne jego części w różnych stylach. W dół – góra obrośnięta lasem. Można zejść schodami, nie mamy na to jednak siły. Pozostajemy wokół pałacu.

Widok na tylną część pałacu z tarasów.

Pałac jest zdobiony różnymi, czasem zaskakującymi elementami. Na przykład rzeźbą małpy.

Albo twarzy króla.

Z dołu pałac wygląda zupełnie inaczej.

Z Książa dojechaliśmy tego samego dnia do Kamiennej Góry, kolejnego udaliśmy się do opactwa cystersów w Krzeszowie. Kolejny dzień to Dvur Kralove nad Labem
i wieczorem – Hradec Kralove. Z Hradeca przejechaliśmy niespełna 100 km na przedmieścia Pragi. I nazajutrz, po pobudce o 5.00 i około dwugodzinnej przejażdżce ulicami Pragi, zobaczyliśmy Wełtawę. Cel wyprawy został osiągnięty. Wdrapaliśmy się na Strchov, i kiedy znaleźliśmy się już bezpieczni pod dachem, zaczął padać deszcz. Mieliśmy ogromne szczęście. Przez dziesięć dni naszej podróży pogoda dopisywała, a deszcz spadł tylko pierwszej nocy. W niczym jednak wtedy nie przeszkodził, spadł bowiem już po rozbiciu namiotu, a letnie słońce wysuszyło namiot, zanim wyruszyliśmy w dalszą drogę.
Pierwszego dnia w Pradze deszcz nie zniechęcił nas do zwiedzania. W pelerynach wyszliśmy na miasto. Kolejne dwa dni były pogodne, wręcz upalne. Dokuczał jedynie ból wszystkich mięśni, szczególnie nóg nieprzyzwyczajonych do długich rowerowych podróży. Tym niemniej – wspomnienie wyprawy pozostanie na lata. Wszystkim życzę równie owocnych i inspirujących podróży! Kto z Was jeszcze się nie odważył – spróbujcie! Przygody są bezcenne. Przygody inspirują. Dodają energii. Otwierają na ludzi. Zbliżają. Zmieniają spojrzenie na świat. Łamią granice psychiczne. Pozostawiają niezwykłe wspomnienia.

Polecam:

Zamek Książ – ciekawa galeria Onetu.

Magdalena

Reklamy

From → Różne

One Comment
  1. Wow. Muszę się tam przejechać z rodzinką. Piękny pałac. Mieszkam w Katowicach, więc myślę, że to pomysł w sam raz na wakacyjny weekend.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: