Skip to content

Ząbkowice Śląskie. Nocna wizyta u doktora Frankensteina

17 kwietnia 2012

… jest ten sam 4 dzień naszej podróży. Dojeżdżamy do Ząbkowic Śląskich. Słońce gaśnie powoli nad miastem, czego efektem są piękne światłocienie na neogotyckim ratuszu. Jesteśmy głodni i rozglądamy się dookoła rynku w poszukiwaniu restauracji. Świadoma, że efekty świetlne na ratuszu po kolacji znikną, fotografuję go szybko. W bocznej ulicy widzimy krzywą wieżę. Ciekawość wieży i ruin zamku odkładamy jednak na później.

Ratusz w Ząbkowicach Śląskich. Niezwykle misterna budowla w stylu neorenesansowym, tutaj dodatkowo pięknie oświetlona przez zachodzące słońce.

Fotografie wykonane bardzo szybko ze świadomością, że efekt świetlny na bryle ratusza może bardzo szybko zniknąć.

Bogactwo detali i cienie rzucane przez słońce nie pozwalają od siebie oderwać oczu.

Średniowieczna krzywa wieża, jedna z atrakcji turystycznych Dolnego Śląska. Powstała prawdopodobnie w celach obronnych.

Jeszcze przed kolacją naprędce zrobiona fotografia detalu jednej z kamienic przy rynku ząbkowickim. Ten detal, choć stworzony z pewnością w innym celu – ze względu na kolor budynku i korpusy postaci nasuwa na myśl epidemię dżumy która nawiedziła miasto w 1606 roku.

Na rynku czynna jest jedna restauracja, w której czas zatrzymał się w poprzedniej epoce, niemniej zjeść można smacznie, dużo i tanio. Panie kelnerki pozwalają nam wnieść rowery do środka i dobrze karmią. Spragnionej kawoszce przynoszą kawę tak czarną, jak to tylko możliwe, a potem obfity obiad. Będzie potrzebny – my młodzi szaleni nie pomyśleliśmy nawet o rezerwacji noclegu po drodze, listę kempingów trzeba było porzucić bez żalu i zdać się na przygodę. Chce nam się spać i jesteśmy zmęczeni. Dojechać jednak do Ząbkowic i nie zobaczyć zamku – przynajmniej przez moment, byłoby to wykroczenie ciężkiego kalibru. Któż z Was bowiem nie zna tego jegomościa?

Monstrum Frankensteina miało swój początek w powieści angielskiej autorki Mary Shelley. Postać tego potwora weszła do kultury, do kultury popularnej, została rozpropagowana przez liczne filmy, rysunki i wciąż działa na wyobraźnię. Nie leniąc się zatem zabieramy rowery, aby dotrzeć do rzeczonych ruin.
Gdy skończyliśmy posiłek, Ząbkowice Śląskie ogarnęły już egipskie ciemności. Po ciemnych ulicach miasteczka szukamy zamku Frankensteina. Ulice są niemal absolutnie puste. Mijamy kamienicę na której widnieje napis „Laboratorium doktora Frankensteina”.

W tajemniczym budynku przy ul. Krzywej 1 znajduje się Regionalna Izba Pamiątek. Urządzono tam m. in. właśnie laboratorium doktora Frankensteina.
Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.panoramio.com/photo/44520310

W tej mrocznej atmosferze nocy natrafiliśmy na inne ruiny obok drogi. Ich małe rozmiary, kształt kościoła i styl nie pozostawiają wątpliwości, że jeszcze nie jesteśmy na miejscu. (Ten neogotycki obiekt okazał się później kościołem wybudowanym pod koniec XIX w. przez niemiecki Zakon Sióstr Diakonis; w 1985 r. kościół spłonął i do dzisiaj nie został odbudowany).
Jedziemy jeszcze kawałek dalej ulicą i oto jest  – zamek. Potężna budowla, budząca respekt, zwłaszcza nocą.

W nocy ruinom trudno byłoby zrobić zdjęcie. Nie mieliśmy do tego celu odpowiedniego sprzętu i dość sił aby próbować. Przybycie tutaj było tym niemniej bezcenne. Wspomnienie widoku zamczyska w ciemności pozostanie we mnie na całe życie. Zdjęcie zamku o zmroku pochodzi ze strony: http://mlynarz.bikestats.pl/index.php?category=4141

Polecam:

Frankenstein – historia prawdą podszyta  – na stronie barwnie opisano historię, która stała się inspiracją dla wydanej w 1818 roku książki Mary Shelley „Frankenstein, czyli nowy Prometeusz”.

Czy Frankenstein narodził się w Polsce?

Magdalena

Reklamy

From → Różne

2 komentarze
  1. Bardzo fajny post. Ząbkowice to urocze miasteczko. Chciałam jednak zwrócić uwagę, że ratusz został w zniesiony w stylu neogotyckim, według projektu wrocławskiego architekta – Alexisa Langera. Postać tą można nazwać „łącznikiem” między Katowicami a Ząbkowicami, ponieważ jest on autorem naszego Kościoła Mariackiego. Renesansowy natomiast jest zamek – bodaj pierwsza budowla obronna wzniesiona w tym stylu w Polsce.

    Pozdrawiam,
    A. K.

Trackbacks & Pingbacks

  1. Perły po drodze do doktora Frankensteina « Odkrywając Śląsk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: