Skip to content

Rowerem do Pragi przez Górny i Dolny Śląsk

21 września 2011

W czwartek  8 września  powróciłam z wyprawy rowerowej do Pragi, przez Górny i Dolny Śląsk. Przejechanie 500 km zajęło 10 dni i było niesamowitą przygodą. Razem ze sprawcą kilku innych wycieczek po Śląsku odwiedziliśmy:

Głogówek, Moszną, Prudnik, Nysę, Otmuchów, Ząbkowice Śląskie, Dzierżoniów, Świdnicę,  Książ, Kamienną Górę, Krzeszów, aby w końcu przekroczyć w Lubawce granicę i już w Czechach zobaczyć Dvur Kralove nad Labem, Hradec Kralove i w końcu dotrzeć do celu, czyli Pragi. W Pradze spędziliśmy niecałe 3 dni i wróciliśmy do Katowic pociągiem, z krótkim rowerowym odcinkiem po drodze.

Ilość zgromadzonych po drodze doświadczeń, przygód, wiedzy (i zdjęć) przekracza możliwość zawarcia refleksji w jednym artykule. Miała jednak w zamierzeniu przynieść inspirację i materiał do wielu postów, toteż drodzy Czytelnicy – zaglądajcie tutaj po systematyczne opisy miejsc na wakacyjnej drodze. Wyprawa zdecydowanie zasługuje na zrobienie wyjątku od odkrywania Górnego Śląska, toteż znajdziecie także kilka zdań o Dolnym, jak i o Czechach.

A  na razie – kilka zdjęć z podróży, która będzie inspiracją jeszcze przez długi czas. Do pisania o Śląsku, i do kolejnych wypraw w różne kierunki świata.

Pierwszego dnia przejechaliśmy prawie 100 km, aby wyjechać z województwa śląskiego i drugiego dnia dotarliśmy do Głogówka. Klasztor franciszkanów był pierwszym miejscem, do którego skierowaliśmy swoje kroki. Po mszy i zostawieniu bagażu wraz z rowerami pod opieką braci, bez zbędnego obciążenia wyruszyliśmy zwiedzać miasto. Franciszkanie są wszędzie tacy sami – najlepsi na świecie!
W klasztorze – co ciekawe – znajduje się kaplica loretańska, a w niej najstarsza na świecie figura Matki Boskiej Loretańskiej. Ta z Loreto spłonęła w czasie wojny, i została odtworzona na podstawie figury głogóweckiej.

Zamek w Głogówku to majestatyczna, lecz niestety chyląca się ku upadkowi budowla. Zasługuje niewątpliwie na osobny artykuł. Coming soon, tylko na Odkrywając Śląsk channel.

Moszna i zamek Tiele-Wincklerów, odwiedzony w tym samym dniu, po Głogówku. Kolejna piękna historia, która wkrótce zostanie tutaj opowiedziana ze szczegółami.

Po zwiedzeniu zamku w Mosznej udaliśmy się do wsi Dobra na nocleg. Spotkaliśmy tam dobrych ludzi.

I obudziliśmy się rano nad pięknym jeziorem. Podest wychodzący w wodę, zieleń i spokój. Tak, to Śląsk, nie egzotyczne dalekie kraje!

W Prudniku zobaczyliśmy muzeum i zabytkową zabudowę miasta. Mimo żmudnej drogi przez las, nie zdążyliśmy dotrzeć do kilku istotnych miejsc, m. in. do klasztoru franciszkanów. Ale następnym razem na pewno się uda.

Zabytkowe wille w Prudniku. Secesyjne, z pruskim belkowaniem. Niedaleko, bo na tej samej ulicy znajdują się zabytkowe zabudowania jednostki wojskowej. A ulica prowadzi do lasu, las następnie do klasztoru i pomnika poety Eichendorffa.

Słońce już gasło, wieczór był ciepły i cichy. Dotarliśmy do Nysy. Sąsiadujący z katedrą budynek ceglany przypomina nieco katowicką Akademię Muzyczną. Po długiej drodze zabrakło siły, aby zrobić mu bardziej detaliczne zdjęcia.

Rzeźba Matki Boskiej nad wejściem do katedry. Po całkiem szczegółowym obejrzeniu katedry i bardziej ogólnym spojrzeniu na inne zabytkowe budynki w centrum miasta, udaliśmy się nad Jezioro Nyskie na nocleg.

Jezioro Nyskie to bardzo miłe miejsce, z żółtym piaskiem i widokiem przypominającym ten nad morzem. Plaża, ciepły dzień, chwila odpoczynku i ruszamy w dalszą drogę.

Otmuchów to niewielkie, przyjemne miasteczko po drodze z Nysy do Ząbkowic Śląskich. Zatrzymaliśmy się tutaj tylko na moment, aby spojrzeć na ratusz, kościół i zamek, i ruszyć w dalszą drogę. Na ten dzień planowana była wizyta u doktora Frankensteina, do którego należało podążyć niezwłocznie, bo gnał i czas, i ciekawość.

Kamieniec Ząbkowicki – błąd robi ten, kto przegapi to miejsce planując trasę do Ząbkowic Śląskich. Górujące nad lasem wieże neogotyckiego zamku robią niesamowite wrażenie. Zamek przy planowaniu kolejnej tędy wyprawy znajdzie odpowiednio ważne miejsce w planie.

Zamek to jednak nie jedyny cud, który kryje ta niewielka miejscowość. Pocysterski kościół na pewno zasługuje na większą uwagę, niż zdołaliśmy poświecić mu w ciągu kilkunastu minut na które zatrzymaliśmy się przy nim. Postanawiamy się poprawić i następnym razem z odpowiednią pieczołowitością wpisać w plan drogi sąsiada o wiele bardziej znanych Ząbkowic.

Gdy słońce już zachodziło, dotarliśmy do małego celu, działającego na wyobraźnię miasta Frankenstein. Ząbkowice Śląskie, miasto sławnych ruin zamku i krzywej wieży. Ostatnie promienie słońca oświetlały ratusz.

Krzywa wieża niemal sąsiaduje z rynkiem. Po zjedzeniu kolacji, o zupełnym zmroku, w ciemnościach odszukaliśmy ruiny zamku Frankesnteina. Zdjęć nie udało się zrobić z braku sił, światła, z braku ogólnie sprzyjających warunków. Jednak wspomnienie majestatycznych ruin pozostanie chyba na zawsze.

Dzierżoniów – bardzo ładne, zadbane miasto z doskonale działającą informacją turystyczną. W ratuszu znajduje się wieża widokowa, po drodze na wieżę zorganizowano starodawną mennicę. Zabytkowe kościoły, synagoga, mury miejskie, secesyjne kamienice. Po mieście prowadzą smoczki, pokazujące ręką w którym kierunku należy podążyć, aby dojść do kolejnego zabytku.

Świdnicki rynek zachwyca kamienicami. Każda  z nich bogato zdobiona; pośrodku rynku ratusz, figury i kawiarenki. Jest nawet Neptun. Zza kamienic bocznej ulicy wychynęła katedra. Asymetryczna, z pomnikiem popularnego w tym rejonie świętego – Jana Nepomucena na dziedzińcu, płaskorzeźbą św. Anny Samotrzeciej na fasadzie i ogromnym oknem na samym jej środku.

Największą jednak (dosłownie) atrakcją Świdnicy jest barokowy Kościół Pokoju. Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO największy kościół drewniany na świecie.

Książ. Miejsce dla autorki bardzo istotne, z wiadomego powodu. To tutaj mieszkała księżna Daisy von Pless. Zamek oprócz historii księżnej kryje jeszcze co najmniej kilka innych historii, i wkrótce będzie o nim mowa ze szczegółowym uwzględnieniem tego, co udało się zobaczyć i dowiedzieć.

Tarasy zamku Książ to spory teren pokryty ogrodami, ścieżkami, elementami małej architektury. Schody, skały, fontanny. A dookoła las. Można tutaj spędzić długie godziny.

Zespół opactwa cysterskiego w Krzeszowie obok Kamiennej Góry to ostatnie miejsce w Polsce, które odwiedziliśmy po drodze. Niesamowite, jakie cuda kryje ta niewielka wieś.
Gratka dla miłośników sztuki, szczególnie baroku. Kościół klasztorny pw. Wniebowzięcia NMP, w którym znajduje się najstarszy w Polsce obraz maryjny, kościół pw. św. Józefa, Mauzoleum Piastów Świdnicko-Jaworskich i inne zabudowania tworzą miejsce niezwykle, uznane słusznie za pomnik historii.
W miejscowości znajduje się także Kalwaria Krzeszowska.

Hradec Kralove – piękne miasto z cieszącą oko zabudową, zadbanym zabytkowym rynkiem i bardzo przyjemnymi ulicami, zobaczone jednak tylko pobieżnie z powodu przejściowych problemów zdrowotnych autorki, które dały znać o sobie właśnie tutaj. Odezwało się zmęczenie. W końcu 50 km dziennie w upale to niełatwe wyzwanie.

Po przejechaniu ok. 100 km jednego dnia z Hradecza, przespaniu nocy w namiocie na przedmieściach Pragi, pobudce o 5 rano i dwóch godzinach drogi przez ruchliwe ulice zobaczyliśmy Wełtawę, i centrum czeskiej stolicy, z ogromnym i wspaniałym starym miastem. Ale to już zupełnie inna historia…

Magdalena

Reklamy
13 Komentarzy
  1. Kamil permalink

    Czy można gdzieś dostać fajną mapę jak dostać się do Czech ( i coś po drodze pozwiedzać!) z Opola? Nie chciałbym jeździć drogami jeżeli nie ma takiej potrzeby, a kompletnie nie znam się na planowaniu tras więc wolałbym gotowca.. Pozdrawiam

    • Niestety nie wiem, może można znaleźć coś takiego na forach dla rowerzystów.
      My przed naszą wyprawą nie planowaliśmy dokładnego przebiegu trasy, wyznaczyliśmy sobie miejscowości które chcemy odwiedzić, i udało się to – z bardzo drobnymi korektami.
      Kierowaliśmy się po prostu mapą drogową i znakami. Jeżeli po drodze zdarzyłaby się bardziej ruchliwa droga, czy taka, na której obowiązuje zakaz ruchu dla rowerów, zawsze obok jest jakaś dróżka którą można jechać. Ważne jest też to, że nie da się wszystkiego tak w 100% zaplanować – każdej nocy albo szukaliśmy noclegu na miejscu, albo rozbijaliśmy się gdzieś na polu, cały plan kempingów był do wyrzucenia już po pierwszej nocy.
      A co pozwiedzać – to zależy od indywidualnych preferencji. Sama mogę polecić miejscowości które odwiedziliśmy, i które opisałam w kolejnych postach, ale po pierwsze na Dolnym Śląsku jest mnóstwo innych, z pewnością równie ciekawych miejsc, po drugie – można przecież jechać zupełnie inną trasą, i zwiedzać zupełnie inne obiekty.
      Z doświadczenia mogę z całą pewnością powiedzieć tyle: spontan sprawdza się bardzo dobrze. Można sobie np. na Google Maps zaznaczyć miejscowości do zobaczenia, oszacować ile zajmie to dni (my przejeżdżaliśmy średnio 50 km dziennie), zabrać mapę i… ruszać w drogę. Będzie dobrze, wspomnienia bezcenne 🙂
      Zapraszam też do przeczytania postu dot. innych aspektów planowania podróży rowerowej: https://odkrywajacslask.wordpress.com/2013/03/04/jak-zorganizowac-wyprawe-rowerowa-glownie-do-czech/
      A w razie innych pytań serdecznie zapraszam do kontaktu mailowego. Życzę wiele wspaniałych podróży do Czech 🙂

Trackbacks & Pingbacks

  1. Głogówek, miasto nieznanych niezwykłości « Odkrywając Śląsk
  2. Zamek Tiele-Wincklerów w Mosznej « Odkrywając Śląsk
  3. Prudnik – dzień trzeci « Odkrywając Śląsk
  4. Perły po drodze do doktora Frankensteina « Odkrywając Śląsk
  5. Nocna wizyta u doktora Frankensteina « Odkrywając Śląsk
  6. Dzierżoniów, miasto smoka « Odkrywając Śląsk
  7. Świdnica « Odkrywając Śląsk
  8. Książ – na apartamentach Daisy « Odkrywając Śląsk
  9. Jak zorganizować wyprawę rowerową, głównie do Czech | Odkrywając Śląsk
  10. Kochani fani Daisy von Pless… | Odkrywając Śląsk
  11. Odkrywając wschodnią Polskę. 30 miejsc w tydzień | Odkrywając Śląsk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: