Skip to content

Dwanaście kilometrów do byfyja. Oryginalna wyprawa do Muzeum Historii Katowic na Nikiszowcu

7 czerwca 2011

Nikiszowiec jest miejscem niezwykłym. Ci, którzy byli, na pewno wiedzą. Ci, którzy nie byli, niech czym prędzej rozważą wizytę. Lub poczekają na kolejne posty dotyczące tej dzielnicy.

W miniony weekend odkrywając Śląsk przeżyłam kolejną wyprawę – tym razem z Ligoty na Nikiszowiec. Prawie 12 km na nogach, lub jak kto woli – piechty 😉 Można się łatwo domyślić, kto był sprawcą wyprawy w ten sposób.

Na Nikiszowcu niedawno powstała filia Muzeum Historii Katowic. Po trzyletnim remoncie otworzono ją w starym budynku, służącym kiedyś jako suszarnia i magiel – na ulicy Rymarskiej, tuż obok nikiszowieckiego rynku. Znajduje się tam Dział Etnologii Miasta. To miejsce, w którym – po wielu latach zupełnej niebytności, można zobaczyć stałą ekspozycję obrazów malarzy z tzw. Grupy Janowskiej. Na piętrze – ekspozycję dotycząca życia mieszkańców Nikiszowca. Tutaj znajdują się głównie przedmioty codziennego użytku, większość z nich pochodzi – jak można sądzić po wyglądzie – z czasów międzywojennych i początku XX wieku. Jedną z sal przeznaczono także na wystawy czasowe.

Mistrzowie Grupy Janowskiej. Wystawa stała. Od jakiegoś czasu wyczekiwałam takiego miejsca, i ono rzeczywiście powstało. Obrazy Teofila Ociepki, Pawła Wróbla, Ewalda Gawlika i Erwina Sówki gościły do tej pory bądź na wystawach czasowych w galeriach, bądź w kontekstach całkiem nieformalnych.  I to miało swoje zalety, ale trudniej było się mistrzami Grupy Janowskiej pochwalić przed gośćmi zwiedzającymi region. Dość kuriozalny wydawał się fakt, że Grupa Janowska pojawiła się nawet w filmie – doskonałym „Angelusie” Lecha Majewskiego, ale nie miała stałego miejsca w mieście. „Skoro są tacy wspaniali i ważni, to dlaczego się ich nigdzie nie wystawia?” Już nigdy więcej tego typu zastanawiania się i tłumaczenia. Teraz czterej wielcy w kalimatycznie oświetlonej sali muzeum.

Między obrazami ustawiono kanapę, z której można obejrzeć film o Grupie Janowskiej. Wprawdzie od dawna telewizji nie lubię, jednak tutaj jej cel jest jak najbardziej właściwy. Ponadto, po dwuipółgodzinnej wyprawie kanapa okazała się zbawieniem.

Od lewej w oddali: „Złota Madonna” i „Święta Barbara” i bardziej z prawej „Mechanizm” Erwina Sówki.

Tutaj motyw typowo śląski: „Pielgrzymka”, Ewald Gawlik, 1986.

Teofil Ociepka: „Lew albinos”, 1954.

Po Grupie Janowskiej miła pani z  muzeum zaprosiła nas na górę, oznajmiając, że znajdują się tam między innymi zdjęcia mieszkań z Nikiszowca. To było spełnienie mojego małego marzenia – zobaczyć mieszkanie na Nikiszowcu. Na razie wprawdzie tylko na zdjęciach, ale na bezrybiu i rak ryba. Jest spora nadzieja, że mieszkanie zostanie zorganizowane na potrzeby muzeum w późniejszym czasie. Tymczasem zwiedza się rzetelną wystawę przedmiotów pochodzących z nikiszowieckich mieszkań, i właśnie zdjęć.

Kiedy usłyszałam o zdjęciach mieszkań, pierwsza myśl jaka pojawiła się w mojej głowie to „hura, byfyje! ! !” Około dwóch lat temu koleżanka z pracy relacjonowała po weekendzie, co robiła w sobotę. Padło też „myłam byfyj”. No właśnie. Ale… co to jest byfyj… Brzmi jak coś dużego i masywnego. To taki śląski kredens. Aha, no właśnie, taki duży biały jak na filmach i zdjęciach.  No właśnie taki.

Byfyj w Muzeum historii Katowic. To typowo śląski mebel, wciąż jeszcze całkiem popularny. Popularne jest także związane z tym meblem zdanie demonstrujące odmienność śląskiej godki od języka polskiego:
„We antryju na byfyju stoi szolka pełno tyju.”

Na ścianach rzetelnie sfotografowane mieszkania Nikiszowca. Kuchnie, pokoje, całe pomieszczenia, detale.
Także ich mieszkańcy.

Naczynia na przyprawy i dzbanki. Wciąż da się takie znaleźć w antykwariatach.

Przedwojenna porcelana i młynek.

Wyciskarka do cytryn, kubek i dwie puszki. Szczególnie zwraca uwagę ta z motywem orientalnym. Młoda Polska, jak i cały fin de siecle zachwycał się Dalekim Wschodem. Artyści tam tego czasu kolekcjonowali z upodobaniem przedmioty sprowadzone z dalekich krajów , które obecnie obejrzymy najprędzej w muzeach krakowskich. Powstała nawet karykatura dwóch artystów – Feliksa Jasieńskiego i Leona Wyczółkowskiego – Wyczół z Mangą lecą do Japonii. Zadajcie kiedyś pytanie tym, którzy nie znają malowidła – w jakim języku są napisy na nim?
Po I wojnie światowej wciąż motywy japońskie odnajdujemy na porcelanie. Niezwykle popularny był serwis Japan Bunt, produkowany przez fabrykę porcelany na Dolnym Śląsku, we wsi Tiefenfurt, obecnie Parowa.

Metalowe emaliowane naczynia. Odbijające się w szybach gablot okna. Niezwykłość.

Miszmasz używanych w kuchni naczyń. Emaliowany pojemnik na sól, butelka, metalowy dzbanek i garnek używany w każdym chyba regionie Polski. Ale tutaj to będzie zdaje się bonclok.

Miski i naczynie na ryby.

Obrazek jak z babcinej szafki nocnej. Przedwojenna lalka, zdjęcie, budzik, lampka. Serwetka już chyba współczesna, ale doskonale pasująca . Więcej takich lalek w siedzibie głównej muzeum na ulicy Szafranka, na stałej ekspozycji
Wnętrza mieszczańskie.

Toaletka. Miszmasz damskich przyborów. W pudełku krem NIVEA. Tutaj tym bardziej na swoim miejscu, gdyż jego współwynalazcą był urodzony w Gliwicach Oskar Troplowitz.

Dewocjonalia.

Piękny zestaw kolędowy lub do stworzenia domowego ołtarzyka.

Szafa. Wprawdzie w muzeum, ale wygląda całkiem autentycznie, tak samo jak kredens. Jeżeli nie bardziej.

Obok mieszkań nikiszowieckich – jeszcze sala wystaw czasowych. Tutaj wystawa idealnie pasująca do atmosfery muzeum – PreMedytacje.

Zaraz po wejściu miłe skojarzenia z Festiwalem Sztuki Naiwnej. Prace mają oryginalne tytuły. Z prawej po kolei: „Klepsydra”, „Zabawa w drzewo” i „Pamięci trzech zębów mądrości wyrwanych jako drzewo oliwkowe”.

Jarosław Bogucki, „Zosia”.

Dwie postaci w łóżku – kołysce. Niestety nie pamiętam tytułu pracy.

Ostatni rzut oka, i po schodach na dół. Po mile skrzypiących, pokrytych drewnem schodach.  Jeszcze tu wrócę niejeden raz.

Po wizycie w muzeum obiad w tutejszej restauracji, także z byfyjem przy wejściu. Teraz trzeba na Nikiszowiec przybyć, aby zobaczyć kwiaty malowane na rynku. Przychylam się do opinii małżeństwa z artykułu: „Weselej się człowiekowi robi, jak ma trochę kolorów wokół siebie.” A w dodatku już niedługo – kolejny festiwal Art Naif w Szybie Wilson!

——————————————–

Zapraszam do przeczytania pozostałych (późniejszych) postów dotyczących Muzeum Historii Katowic:

Muzeum Historii Katowic. Cz. 3: Tajemnica asymetrycznej damy

Muzeum Historii Katowic. Cz. 2: Wnętrza mieszczańskie – U sąsiadów na pokojach i w kuchni

Muzeum Historii Katowic. Cz. 1: W kamienicy mieszczańskiej – Codzienność i odświętność

U nos w kuchni na Nikiszu

U nos w doma na Nikiszu

Magdalena

Reklamy

From → Katowice

16 Komentarzy
  1. Szkoda, że nie dodałaś zdjęć samego Nikoszowca…
    Zrób sobie jeszcze jeden spacer i dobrze sfotografuj całe zabudowania 🙂
    A kwiaty są tez koło ronda sztuki. Dzis myślałem, ze to jakieś wandale namalowali

  2. Hadit permalink

    A yno szrank sie niy doczekou nazwy (ta „szafa”), ale gryfnie zou-wi-zou :))
    Pozdrowienia i powodzenia w zwiedzaniu i opisywniu!

  3. Rudolf Paciok. permalink

    60 kilometrow na poludniowy zachod od NIKISZOWCA tez sa podobne.

  4. 60 kilometrow na poludniowy zachod od NIKISZOWCA mamy podobne – czyzby mnie godne uwagi?

  5. Sylwia permalink

    Z ostatniej wyprawy w rodzinne storny przywiozlam bardzo podobna poleczke na sciane, jak na zdjeciu ze stolem i makatka. Wlasnie ja odmalowalismy i zawisla w kuchni. Marzy mi sie jeszcze taki byfyj:)

Trackbacks & Pingbacks

  1. Nikiszowiec « Odkrywając Śląsk
  2. U nos w doma na Nikiszu « Odkrywając Śląsk
  3. Muzeum Historii Katowic. Cz. 2: Wnętrza mieszczańskie – U sąsiadów na pokojach i w kuchni « Odkrywając Śląsk
  4. Muzeum Historii Katowic. Cz. 3: Tajemnica asymetrycznej damy | Odkrywając Śląsk
  5. Muzeum Historii Katowic. Cz. 1: W kamienicy mieszczańskiej – Codzienność i odświętność | Odkrywając Śląsk
  6. U nos w kuchni na Nikiszu | Odkrywając Śląsk
  7. Kawiarnie i restauracje Śląska – Cafe Byfyj | Odkrywając Śląsk
  8. Nostalgia za tamtymi dzielnicami | Odkrywając Śląsk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: